Klub Whiskey

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Klub Whiskey

Pisanie by Drake Rousseau on Wto Cze 30, 2015 9:09 pm


Klub „Whiskey a Go Go” jest klubem nocnym w Zachodnim Hollywood, przy Sunset Strip. Klub ten jest miejscem, w którym karierę rozpoczynali między innymi Mötley Crüe, The Doors, Van Halen i Guns N' Roses. Jest to dość sławne i stosunkowo stare miejsce – jego założenie przypada na rok 1958.
avatar
Drake Rousseau
Admin

Liczba postów : 152
Join date : 30/06/2015

Zobacz profil autora http://shadowhunters.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Pią Wrz 18, 2015 10:00 pm

Gilbertowi nie trzeba było powtarzać dwa razy, gdy chodziło o picie. Przecież to wampiry robiły najlepiej, oczywiście poza wyglądaniem zajebiście i złodupnym syczeniem, gdy Palące Światło Dziennej Gwiazdy wkradało się do ich ciemnych kryjówek. 
- ... Może Whiskey? Możemy tam wypić whiskey. Co ty na to? To w sumie jest niedaleko. Chyba się aż tak nie zmęczysz, Ciapku. I w sumie też wolałbym to znać jedynie z opowieści, ale nigdy nie pracowałem w takim miejscu. O tym może potem... - Uniósł spojrzenie ku ciemnemu, jednak rozgwieżdżonemu niebu. W głębi parku światła miasta były nieco tłumione przez okoliczne drzewa, zresztą nie było się co dziwić. Park Griffitha był naprawdę ogromną przestrzenią, no i fakt faktem dość mroczną. Za nim ruszył w kierunku wyjścia z terenu parku, zaś sam doprowadził go do wcześniej wspomnianego klubu nocnego. Czy Gilbert bywał w nim? Ano, bywał. Było tu sporo świetnych dziewczyn, na które przyjemniej się patrzyło, niż się z nimi rozmawiało. 
- Gilbert Virgil William Antoine Felix Aleksandr, jeśli chce się pan bawić w szczegółowość tego, jakie imiona nosiłem przez ostatnie pięćset lat. Aktualne nazwisko Renoir. Wybierz sobie coś ładnego, amigo. - Wcisnął mu odpowiednią sumę w dłoń. 
Obejrzę się za miejscem z ładnymi widokami. Mi weź tą Krwawą Mary, pomidory są fajne. Też kieliszek i wódkę, czystą. - Westchnął ciężko. Najpierw coś delikatnego, na rozruszanie... Potem pan nieumarły wampir planował zalać się w trupa. Byleby nie myśleć o cholernym Johannie, który sobie wszedł do jego domu jak gdyby nigdy nic i zaczął mu mącić w głowie. Zgodnie ze swoimi słowami zajął jeden ze stolików i wlepił znudzone spojrzenie w jedną z najbliższych tancerek. Ta prężyła się jak kotka i prezentowała swoje wdzięki. Dało się zauważyć, że jej uwagę przykuł nie kto inny, a Giovanni. Ciemnowłosa piękność co jakiś czas spoglądała w jego stronę i w pewnym momencie nawet puściła mu oczko. Gilberta nie dziwiło to, w przypadku jego amigo było na czym zawiesić wzrok.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Giovanni Alvarez on Sob Wrz 19, 2015 11:09 pm

- No to... prowadź pan.
Rzucił po prostu, wzruszając przy tym ramionami i pozwalając sobie na podążanie za tym krwiopijcą. Naprawdę było to dziwne, Giovanni zaczynał powoli się zastanawiać, czy to przypadkiem nie jest sen. Może zasnął na służbie i teraz ma takie zrypane sny, które nie dadzą mu potem spokoju? Nie... To zbyt realistyczne.
- Zostańmy przy Gilbercie.
Powiedział po usłyszeniu całego wachlarza imion, którym się posługiwał wampir i po prosu zaśmiał się cicho. Dotarł za nim do klubu, który był mu dobrze znany. Bywał tu gościem, a i owszem. Dlatego gdy ten polecił zamówienie drinków od razu to zrobił. Nie zwracał uwagi jakoś specjalnie na tancerki, choć ich kształty z pewnością skupiły. Po prostu tańczyły, uwodziły. Taka ich praca. Uśmiechnął się pod nosem, gdy w końcu odwrócił wzrok od kobiety, a raczej jej piersi, i zaraz to zabrał zamówienie, by usiąść przy swoim nowym znajomym.
- Krwawa Mary, tak jak sobie życzyłeś.
Skierował na niego wzrok, zaraz to zaczynając sączyć swojego drinka. Była to szkocka z colą, jakoś miał ochotę na ten prosty, ale jak smaczny drink. Sama rozmowa z wampirem była niesamowita, dlatego żadnych zmyślnych trunków nie znosił. Po prostu ciągnęło go to rozmowy z pijawką.
avatar
Giovanni Alvarez

Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Nie Wrz 20, 2015 11:23 am

- Jako krwiopijca muszę się jakoś spisywać. Krwawa nie bez powodu, a jak!  -  Powiedział, gdy Giovanni juz wrócił. W sumie dziwiło go, że już przyszedł, znaczy no, że tak szybko. Jakby faktycznie mu się spieszyło do rozmowy z Gilbertem. Koniec końców uznał, że pewnie chciał po prostu usiąść spokojnie i patrzeć na śliczne kobiety.
- Co ciekawego dziś robiłeś? - Spytał tak, jakby go to interesowało. W zwykłych okolicznościach zasypałby go tysiącami pytań z cholerny entuzjazmem w głosie. Teraz raczej go nie miał, ale silił się na niego. Zaczął sączyć swojego drinka, zerkając co chwila na piękności, które wyginały swoje zgrabne ciała. Dostrzegł, że ta sama kobieta co wcześniej, wciąż gapiła się ponętnym wzrokiem na Giovanniego. Cóż, lepiej ze na niego, niż na Gilberta, bo nie wiedział, co w tym stanie by zrobił.
- Chyba przypadłeś tej damie do gustu. Nie dziwię się. -  Westchnął, skupiając się na mieszance alkoholu. Wyparowała dość szybko, procenty mu jeszcze nie biły, bo jak to tak... No ale mniejsza. Zabrał się za wódkę zmieszaną z niczym. Nieco krzywiło mu paszczę, co w zasadzie było lekkim postępem. Bo poniekąd czuł smak. Wcześniej wspomniana, bardzo skąpo odziana jasnowłosa piękność skierowała się w ich stronę, kołysząc przy tym biodrami. To, co przykuło uwagę Gilberta to fakt, że nie była spocona, ani nic takiego. Kobieta bez zbędnych formalności usiadła przy Giovannim i uwiesiła się na jego ramieniu, tuląc się do niego sporymi piersiami.
- Witaj, skarbie... Często tu bywasz? - Spytała, głaszcząc smukłymi palcami kark mężczyzny. Gilbert przez chwilę przyglądał się temu, potem jednak wrócił do wódki. Może jego kolega będzie miał dziś lepszy humor, niż sam wampir...
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Giovanni Alvarez on Nie Wrz 20, 2015 9:40 pm

- No tak, tak...
Skwitował cicho wilkołak, biorąc się za popijanie whiskey. Jakoś gładko szło, nie rzucali nawzajem wyzwisk i nie robili ogólnego rozpierdolu w lokalu. Raczej nie będzie tak źle, co nie? Skoro do tej pory jakoś ze sobą rozmawiali. A na pytanie mężczyzny uśmiechnął się nieco szerzej, przy tym wygodniej rozsiadając się.
- Wpakowałem za kratki kilku zbirów i posiedziałem w biurze... Jestem policjantem. Trochę wysiłku ta praca wymaga. Miałem zamiar iść teraz do domu i zjeść coś porządnego, ale trafiłem na ciebie. I... pokrzyżowało to moje plany.
Oznajmił spokojnie, przyglądając się mu w skupieniu. Na słowa wampira po chwili skierował wzrok na ową dziewczynę. Ta, przed chwilą się jej przyglądał. Najwidoczniej postanowiła nie odpuścić i zacząć się do Meksykanina przymilać. Jednak on nie do końca miał ochotę na jakiekolwiek... no cokolwiek z tą panią. Ale jak na dżentelmena przystało, nie odmówi jej bezpośrednio.
- Dobry wieczór~ Czasem tu bywam, czasem nie... Zależy od pory i dnia - zaśmiał się cicho, zawieszając na niej wzrok, gdy ta się do niego przyczepiła - Nigdy wcześniej cię tu nie widziałem, choć zaglądam tu.
Rzucił od tak, chcąc chociaż przez chwilę z nią porozmawiać, aż będzie mógł grzecznie się z nią pożegnać.
- Może mój znajomy cię kojarzy?
I w tym momencie z uśmiechem skierował wzrok na wampira.
avatar
Giovanni Alvarez

Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Pon Wrz 21, 2015 12:11 am

Piesek złapał kotka, chociaż złapać go nie chciał. Najwidoczniej.  Patrzył na kobietę, jednak nie wydawał się nią zbytnio zainteresowany... To było dość dziwne, zwłaszcza z punktu widzenia Gilberta. Któż by odmówił takiej piękności, która nawet nie pachniała źle po z pewnością dość długim prężeniu się i kołysaniu w rytm muzyki? Wampir zapewne skorzystałby z sytuacji, Giovanni zaś zdawał się totalnie obojętny, jakby spytała, czy chciałby wziąć od niej ulotkę klubu wielbicieli kóz śnieżnych.
- Ależ panie Wilku, damy nie należy traktować w ten sposób. -  Na moment skierował wzrok na nich, zaś nieugięta kotka dosłownie łasiła się do Meksykanina, a na jej szyi błyszczał zamknięty w pierścieniu złota czarny, dosłownie czarny jak najgłębsze jaskinie klejnot.  Ten to miał szczęście, że też taką ładną sztukę trafił... Gilbert chętnie by ją skonsumował na oba sposoby, gdyby nie to, że wydawała się jakaś... Dziwna.
- Słyszałeś, Duży Zły Wilku?  -  Wymruczała do jego ucha, przy czym musnęła je lekko drobnym noskiem. Wampir odchrząknął i wstał.
- Ja chyba pójdę do toalety, Amigo. Tez bym w sumie coś zjadł. Za mało mi bije jeszcze. Zaraz wracam. -  Odparł i jak powiedział, tak też zrobił. Chwiejnym nieco krokiem ruszył do łazienki, gdzie leżał jakiś niewątpliwie pijany jegomość. Nie pachniał wymiotami ani niczym innym parszywym, wiec połowa sukcesu. Pochylił się i uniósł go, by zaciągnąć do jednej z kabin. Tam zwykle spokojnie mógł się żywic, ludzie nie zwracali w klubach uwagi na dźwięki dochodzące z kabin.
Wracając jednak do Giovanniego i pięknej nieznajomej. Kobieta odprowadziła wampira zamglonym z ekscytacji wzrokiem i po prostu usiadła Giovanniemu na kolanach.
- Jest ktoś, kogo pragniesz? -  Spytała, obejmując na pozór kruchymi ramionami jego szyję. Uśmiechnęła się psotnie i przygryzła dolną wargę. Zakryła dłonią oczy mężczyzny.
- Po prostu odpowiedz... Nie podglądaj. -  Zamruczała, nie zabierając ręki.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Giovanni Alvarez on Pon Wrz 21, 2015 9:35 pm

Oczywiście, że był obojętny. Był zmęczony po pracy, kto w jego stanie by teraz się chciał miziać z pierwszą lepszą lalą z klubu? No właśnie. Dlatego tylko ją obserwował, uprzejmie się uśmiechając i co jakiś czas zerkając na wampira, który cały czas wydawał się być mu ciekawszy niż ta panna. Jednak on szybko się ulotnił, a Giovanni... Cóż. Spojrzał na kobietę z nieco szerszym uśmiechem, gładząc wolno jej dłonie.
- Słyszałem.
Pokiwał wolno głową, jednocześnie nie uciekając na chwilę wzrokiem na salę. Pełno dymu papierosowego. Nawet o tej poprzez klub tętnił życiem, co w sumie nie było niczym dziwnym. Jednak dlaczego ona przyczepiła się akurat do niego?
Ponownie spojrzał na dziewczynę, po chwili nieco niepewnie starając się jej zaufać. Jedyne co w tym momencie widział to ciemność. A jej głos stał się jakby wyraźniejszy na tle panującego tam harmidru.
- Ktoś kogo pragnę...? - spytał jakby samego siebie, po chwili unosząc kącik ku ust. Znalazł odpowiedź po dłuższym zastanowieniu. Tak. Widział teraz tylko płonący krzak. I kichającego dzieciaka siedzącego na tylnej kanapie radiowozu - Drake. Tak chyba się nazywał...
Rzucił po chwili. Naprawdę chciał spotkać znowu tego chłopaka.
avatar
Giovanni Alvarez

Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Wto Wrz 22, 2015 8:32 pm

Kobieta uśmiechnęła się, jednak Giovanni oczywiście nie mógł tego widzieć. Oboje otoczył na chwilę ciemny dym, za to gdy zniknął, w końcu zabrała dłoń z oczu Meksykanina. Spoglądała na niego w ten sam sposób, tymi samymi oczami, jednak osadzonymi w innym ciele. Na kolanach mężczyzny nie siedziała już obca kobieta, a właśnie młody czarownik - już zdrowy, uśmiechnięty i z dość jednoznacznym wyrazem twarzy. 
- Więc takie masz pragnienia, co? - Wymruczał, mieszając głos pozyskany ze wspomnień Giovanniego i głos kobiety. Wiedziała, że ma już go w sile swoich czarów. Drobne dłonie czarownika objęły twarz mężczyzny, usta zbliżyły się niebezpiecznie do jego ust. Po chwili chłopak całował go tak, jakby miał w tym niesamowitą wprawę, jakby nie przeszkadzało mu to, że ma do czynienia z kimś zupełnie nieznajomym. Jakby to nie był on.

Gilbert w międzyczasie oparł obcego, pijanego mężczyznę o ścianę kabiny i odsłonił jego ramię. Było to nieco dyskretniejsze miejsce do gryzienia, w każdym razie w przypadku mężczyzn. Długowłose kobiety często nie zauważały ugryzień na zakrywanej przez włosy szyi, jednak Przyziemni z krótszymi włosami jak ten tu z reguły je widzieli. 
Wtopił wolno kły w skórę opalonego ramienia i bez pośpiechu zaczął spijać gorącą, słodką krew. Pan śpiący królewicz nie pisnął nawet słówka sprzeciwu, co wampirowi bardzo odpowiadało. W pewnym momencie usłyszał, że do środka ktoś wchodzi. Normalnie nie przejąłby się tym, jednak kroki na zewnątrz były dość... No dziwne. Pewnie najebany gówniarz czeka, aż mu jakaś pannica loda zrobi. Co gorsza, właśnie to po chwili się stało. Gilbert westchnął i wrócił do picia krwi... Po czym mało się nie udławił. Gówniarz na zewnątrz wrzasnął z bólu i słyszalne było stuknięcie o posadzkę. Wampir dokończył posiłek i uchylił drzwi kabiny, by zobaczyć żeńskiego demona pochylającego się nad zwłokami jakiegoś gnojka zmasakrowanego na tyle, że już mamusia go nie pozna. Chcąc, nie chcąc, drzwiczki kabiny skrzypnęły, demon zaś obrócił się przodem do źródła hałasu. 
Zaklął. 
Zauważył, że na szyi bestii błyszczy wisiorek, który już dziś widział. Błękitne oczy otworzyły się szeroko, gdy połączył to z tą piękną pannicą od Giovanniego. Obejrzał się jeszcze na kolegę, który teraz sobie siedział na kibelku, wydobył broń i odbezpieczył ją. 
- Liczę na następne spotkanie, przyjacielu. - Mruknął do nieprzytomnego i wymierzył w demona. Wystrzelił mu prosto w twarz, która po chwili rozwaliła się, brudząc demoniczną posoką ścianę. Dobrze, że nie Gilberta... Wampir wyszedł szybko z łazienki i wrócił do stolika. 
- Wypierdalaj od niego. - Warknął do sukkuba, machając mu bronią przy głowie. - Odrażająca suko. Won do piekła kurwo wściekła. 
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Giovanni Alvarez on Wto Wrz 22, 2015 10:18 pm

To było naprawdę dziwne... Jeszcze przed chwilą miał na kolanach kobietę, która się do niego zalecała, a teraz... Drake. Niemożliwe. Jednak... wyglądało to jakby to był naprawdę on. Nie reagował jednak na żadne ruchy, nie będąc do końca pewnym. Ten czar albo cokolwiek próbowała na nim wykonać... nie działał na niego do końca. Z jednej strony wizja tego, że teraz czarownik siedział mu na kolanach, ale... to było zbyt niepokojące.
- Właśnie takie...
Pokiwał lekko głową, przyglądając się mu wciąż z lekkim uśmiechem. Jego dłonie były tak przyjemnie ciepłe, że mógłby tak spędzić teraz wieczność. To przyjemne uczucie jednak zaraz zostało przerwane przez Gilberta. A raczej... Giovanni został wyrwany z głębokiego zamyślenia, utrzymując się w przekonaniu, że to rzeczywiście jednak nie jest tak jak powinno.
- No, no... Za wilkołaka się bierzesz...?
Uniósł brew, przyglądając się sukkubowi. Widząc, że lufa pistoletu znalazła się przy głowie tegoż... stworzenia, jakoś wyrwał się z objęć tego czegoś. Jednak... widząc czarownika z pistoletem przy skroni... Czuł niepewność. A co jeśli to naprawdę on? Wahał się.
- Ale... Drake...?
Zapytał po chwili, ignorując całkowicie wampira, który najzwyczajniej w świecie ratował mu teraz skórę. No, ale Giovanni i jego sumienie. Czemu on tak ulegał temu cholerstwu, co?
avatar
Giovanni Alvarez

Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Sro Wrz 23, 2015 8:20 pm

Demoniczna postać dla Giovanniego jedynie przybrała formę młodego czarownika. Gdy przy dwójce znalazł się Gilbert, obejrzała się na niego z niejakim znudzeniem i po chwili ponownie skupiła na wilkołaku zupełnie spanikowana.
- Giovanni, co się dzieje? Kim on jest? Proszę, pomóż mi... -  Jęknęła żałośnie, zupełnie nie tak, jakby była tym małym czarownikiem. Gilbert westchnął i brutalnie pociągnął demona za włosy.
- Nie rób sobie żartów. Wiem, że Halloween idzie, ale to jest idiotyczne. Powiedziałem ci, suczo głupia. Won do piekła. -  Warknął i dosłownie rzucił demonem o podłogę. Pobliski stolik zadrżał razem ze znajdującymi się na nim drinkami. Wampir obrócił się do Giovanniego.
- A ty co, cholera? Nie widzisz, z czym masz do czynienia, amigo? - Mruknął do niego niezadowolony,  po czym demonstracyjnie sprzedał demonowi kopniaka w brzuch. Ten, wciąż wyglądający dla wilkołaka jak czarownik, jęknął z bólu i skulił się z udawanym strachem.
- Giovanni, proszę... -  wybełkotał żałośnie, wywołując kolejną falę złości wampira.
- Stul pysk. Natychmiast. Giovanni, to iluzja. Ocknij się. To tylko czeka, żeby cię zjeść. Nie ufaj jej. Jemu. Temu. PRZESTAŃ MYLIĆ MNIE UDAWANĄ PŁCIĄ, DŻENDEROWY DEMONIE. -  I żeby pokazać, jak bardzo sukkub go złości, Gilbert ponownie strzelił mu z kopa w brzuch. Piekielne stworzenie zaskomlało, przyciągając uwagę kilku pobliskich gości i nawet jednej z tancerek.
- Ocknij się, bo naprawdę nie chcę cię wyciągać z tego siłą, Giovanni. Nie pozwól temu się tobą bawić, wilku. Za mądry i za stary na to jesteś. Poważnie. -  Niemal pobłażliwie poklepał wilkołaka po policzku. Nie ma co. Zrobił świetne pierwsze wrażenie. Najlepsze i doskonałe, brawa dla Gilberta. W najgorszym przypadku zabije i demona i psiaka. Co mu tam.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Giovanni Alvarez on Czw Wrz 24, 2015 8:03 pm

Naprawdę nie wiedział, komu teraz powinien wierzyć. Ten smutny głos czarownika... i słowa Gilberta, które na zmianę wyrywały go z tego durnego złudzenia. Przez chwilę spoglądał na wampira, nie wierząc, że ten naprawdę tak potraktował chłopaka. Chciał się wyrwać, podejść do niego i go podnieść. Pomóc, zabrać do swojego domu... Jednak zgodnie z tym, jak ten próbował go przekonać uzmysłowił sobie, że ten cięty dzieciak nigdy nie zachowywał się tak jak tutaj. Po ostatniej demonstracji swojego charakteru wiedział, że na pewno nie kuliłby się ze strachu. Teraz tutaj niezły bajzel zrobią.
- A jednak? - uniósł brew ku górze, przyglądając się stworzeniu z odrazą. Tak zabawić się tym naiwnym psiakiem... nie ładnie tak - Nie chciałem ci z początku wierzyć, ale... Nie, to na pewno nie Drake.
Powiedział dosyć stanowczo, zaraz to kierując wzrok na postać chłopaka. Grało to niesamowicie na jego uczuciach, obserwując cały czas postać czarownika. Choć z pewnością nie był to on... Wyrwał z dłoni broń wampira, zaciskając na nim palce i przeładowując go. Wycelował oczywiście z kulące się coś.
- Pozwól, że to ja będę ostatnim, który cię pożegna.
Mruknął pod nosem, ignorując całkowicie obecność wampira. Wkurzony wilkołak... to zły wilkołak. Tak.
avatar
Giovanni Alvarez

Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Czw Wrz 24, 2015 11:35 pm

Gilbert beznamiętnie przyglądał się całej sytuacji, nie mając cienia współczucia dla demona, ani dla samego Giovanniego. Całokształt przybrał dość absurdalne zabarwienie, które nie do końca podobało się wampirowi. Narobił huku, przedstawienia, jeszcze niezbyt ładnie to wszystko wyglądało w łazience, gdzie żywił się nie tylko Gilbert, ale też drugi demon.
- Co jak co, ale odnoszę wrażenie, że nie powinniśmy załatwiać tego stworzenia tu i teraz. - Rozejrzał się po sali. Kilka osób widziało, co tu zaszło i nie wyglądały na takie, które ot tak sobie to zapomną. Westchnął ciężko.
- Wyprowadź to stąd. Na tyły. Jej koleżanka już kogoś dopadła. Pójdę po niego a potem zatrę ślady. Kiepsko to wygląda, po koledze nie ma co zbierać. - Mruknął, nie reagując zbytnio na to, że mężczyzna zabrał mu broń. Poszedł do łazienki i zdjął z kolegi w kabinie bluzę. Chłopaczyna była dość konkretna, wiec nie było większego problemu z ukryciem pod jego ubraniem zwłok. Wampir bez problemu podniósł ciało i wyniósł je z klubu, skupiając się przy tym na wszystkich osobach, które mogły obserwować zaistniałą sytuację. Dobrze, że jego umiejętność kontroli umysłu przewidywała też czyszczenie niewygodnych wspomnień. Na zewnątrz odnalazł Giovanniego i demona, który błagał o nędzny żywot. Prychnął.
- Jesteś pewny, że chcesz to zrobić? Jeśli... Wciąż wygląda jak ten twój Drake, to może nie powinieneś rozwalać mu łba, co? Ja się tym zajmę. Jeśli Ci to ulży. - Odłożył zwłoki na bok i skierował wzrok na demona.
- To miasto sprawi ogień. Szybciej, niż się tego spodziewacie, nędzni. A ty, Panie duży zły wilku... Myślę, że warto ci podziękować za miły wieczór. Weź to. - Sukkub uniósł smukłą dłoń, wciąż przypominającą dłoń Drake'a, by wręczyć wilkołakowi wisiorek. - Może ci się kiedyś przydać.
- Co to ma być? - Warknął Gilbert, jednak odpowiedział mu śmiech demona.
- Te usta milczą. - odparł sukkub i popatrzył wyczekująco na Giovanniego. - Już wkrótce pan zbierze siły. I mam nadzieję, że będziesz nielicznym z tych, którzy przeżyją. Strzelaj. Może podobny strzał uratuje ci życie.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Giovanni Alvarez on Nie Wrz 27, 2015 12:11 am

Nie mając w sumie innego wyjścia postanowił się posłuchać wampira, żeby jakoś w normalny sposób rozwiązać tą chorą sytuację. Prawda, ściągali na siebie uwagę, w dodatku niepotrzebną, dlatego zaciągnął toto na zewnątrz, a dokładnie na tyły klubu.
Sytuacja była na tyle absurdalna, że demon nadal miał postać czarownika co sprawiało, że serce i myśli wilkołaka wręcz szalały. Przecież nigdy nie pozwoliłby na to, aby stała się krzywda temu chłopakowi, nawet jeśli widział go tylko raz w swoim życiu. Miał tyle nadziei, że spotka go jeszcze i będzie miał okazję jakoś zbliżyć się do niego. Widział w nim kogoś, z kim mógłby spędzać wiele czasu.
A słowa Gilberta... miały w sobie na tyle prawdy, że zaraz przekazał mu broń i westchnął cicho.
- Zajmij się tym...
Powiedział cicho, rzucając jeszcze spojrzenie w stronę tego stworzenia i wsłuchując się uważnie w jego słowa. Jakoś... czuł się dziwnie. Słowa wypowiadane przez sukkuba nie pasowały mu to jego wyglądu. W dodatku nie mógłby rozwalić od tak temu łba. Dlatego w tej chwili liczył na wampira. Odebrał nieco niepewnie wisiorek od sukkuba i żeby nie oglądać tego ani chwili dłużej po prostu oddalił się od tego miejsca, czekając tuż przed wejściem do klubu. Niech zrobi co trzeba. Dla niego to za wiele jak na jeden wieczór.
avatar
Giovanni Alvarez

Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Nie Wrz 27, 2015 4:06 pm

Gilbert ponownie skupił się na pierwszym miejscu na przyglądaniu się sytuacji. Demon nie błagał już o wybaczenie czy bezwartościowy żywot, co go w sumie nie zdziwiło. Przecież zamordowany demon i tak wraca do Pustki, więc chyba jakoś mu to większej różnicy nie robi. Po chwili zaś, w milczeniu skupił się na Giovannim, który był wyraźnie zmieszany i zaniepokojony całą sytuacją. Gilbert... No nie przejmowałby się czymś takim. Nie dałby się uwieść, bo demony śmierdzą i jeszcze jakby się z tym przespał, to by demonicznej ospy dostał. Już widział kiedyś gościa, który to złapał i to była dość przykra sprawa. Żeby jeszcze było zabawniej, taką wpadkę zaliczył Nefilim. To było zabawne aż do porzygu.
- Zajmę się. Spokojnie. - Klepnął mężczyznę w ramię w niezgrabnym geście solidaryzowania się z nim. Przejął od niego pistolet i na chwilę zawiesił czujne spojrzenie na wisiorku, jaki demon mu podał. Mogą być z tego jakieś problemy... Ale nie był czarownikiem, więc się na tym nie znał do końca. Alchemia, zwłaszcza ta demoniczna, nie do końca go kręciła.
- I co? Myślisz, że twoje bajeczki o płomieniach kogokolwiek obchodzą? - Warknął, podtykając lufę do skroni demona. One znacznie różniły się od ludzi, mimo możliwych podobieństw w wyglądzie. Obejrzał się na zwłoki obok.
- Na pocieszenie dostaniesz Happy Meal, szkarado. - Zdjął bluzę z martwego chłopaczka i okrył się nią niedbale, by nie ubrudzić się krwią demona. Na dobry początek przestrzelił na wylot ramię sukkuba, licząc na podobny układ tętnic, co u człowieka. W końcu miała teraz ludzką postać... I na całe szczęście nie przeliczył się. Rozległ się krzyk, bardziej przypominający dziki i zwierzęcy, aniżeli ludzki. Trysnęła krew, prosto na bluzę, którą akurat okrywał się Gilbert. Skrzywił się w reakcji na smród demonicznej posoki i zaraz wtarł ją w zwłoki, po czym ponownie okrył je bluzą. Później znowu zerknął na demona.
- Opłacało ci się uwodzić i okłamywać mojego przyjaciela? - Spytał, nierozważnie używając dość... Mocnego słowa. Wciąż miał naboje, więc nie było mowy o najmniejszej wtopie.
- Przypuszczam, że wątpię. Won do piekła. - Warknął, oddając kolejny strzał wprost w czerep demona. Monstrum nie zdążyło krzyknąć, gdy zniknęło z tego świata i ze sobą zabrało zwłoki bezimiennego gówniarza. Gilbert przez chwilę patrzył w to miejsce, po czym poszedł przed klub.
- Ech, uważaj na tą błyskotkę. Jakiś czarownik powinien ją przebadać... Czy coś. To może być jak pierścienie Faerie. - Mruknął, wydobywając w kieszeni papierosy i zapalniczkę. Nie palił już tak często, ale teraz autentycznie mu się zachciało. Czasem trzeba, a jemu przecież rak już nie grozi.
- Gdzie zmierzasz, dzielny desperado?-Spytał, patrząc na niego. Chyba powoli trzeba było się zbierać do domu. Ciekawe, czy ten chory pojeb jeszcze sobie tam siedział...
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Giovanni Alvarez on Nie Wrz 27, 2015 10:07 pm

Chwile, które spędził w oczekiwaniu na wampira dłużyły się w nieskończoność. Nie chciał przyglądać się egzekucji tylko ze względu na postać, którą demon przybrał. Gdyby wyglądał całkowicie inaczej, to by z pewnością zrobił to sam, jednak nie miał na to teraz energii. Ani wystarczającej silnej psychiki. Zdawał sobie sprawę, że to nie był przecież czarownik, ale znając życie sukkub nadal odstawiałby niezłą grę aktorską, starając się nadal wywołać wahanie u wilkołaka. Dlatego też pozostawił to zostawić w rękach Gilberta, który z pewnością zrobi co należy.
Cały czas przyglądał się wisiorkowi, który podarował mu demon, gdy nagle z zamyślenia wyrwał go nienaturalny, przerażający krzyk. Wiedział, że już było po wszystkim. Taką przynajmniej miał nadzieję. To było... zbyt wiele jak na jeden wieczór. Zdecydowanie.
Nie zauważył nawet, że wampir znów pojawił się u jego boku. Uwagę znowu przykuwał tajemniczy wisiorek, który ani na chwilę nie dawał mu spokoju.
- Znam pewnego czarownika... Myślę, że odpowie mi co to jest...
Westchnął głęboko, po czym schował błyskotkę do kieszeni spodni i w końcu spojrzał na krwiopijcę zmęczonym wzrokiem, który sam za siebie mówił, że Giovanni miał już dość.
- Chyba złapię taksówkę i pojadę do domu... To chyba... wystarczająco dużo wrażeń jak na dzisiaj.
Powiedział spokojnie, zaraz to przecierając dłońmi oczy, które wręcz bolały go od zmęczenia.
avatar
Giovanni Alvarez

Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Gilbert Renoir on Pon Wrz 28, 2015 12:26 am

Gilbert jako świetny obserwator z daleka widział, co czuje Giovanni. Normalnie starałby się jakoś idiotycznie poprawić mu humor, teraz jednak jakoś sam nie miał do tego nastroju. Teatralnie odchrząknął i krzywo się uśmiechnął.
- Zatem idź do niego, gdy tylko poczujesz się lepiej. Mam nadzieję, że ten dzień nie dał ci za bardzo po tyłku i uwierz, że są gorsze rzeczy. - Westchnął, zaciągając się mocniej swoją trucizną. Niebo było okryte szczelnie ciemnymi, nieprzyjemnymi chmurami. W sumie fajna atmosfera się zrobiła...
- Nie życzę ci wiecznego życia, Giovanni. Wiele złego człowieka spotyka. Serio mówię. A potem stopniowo wariujesz i nawet tego nie zauważasz. Tracisz wszystkich, których kochasz i zostajesz sam. A potem niszczysz czyjeś życie, by stać się jego częścią już do końca. - Tak, w ten właśnie sposób wampir usiłował go jakoś pocieszyć, jednak skutek bez wątpienia będzie zupełnie inny.
- Myślę, że Ty to czujesz. Świat stanął na głowie. Nie zachowuję się tak i patrząc na ciebie wnioskuję, że Ty też masz w zwyczaju więcej się uśmiechać i cieszyć życiem. Masz to na twarzy i w sercu, tylko głęboko. Ale od niedawna. - Skinął dłonią na najbliższą taksówkę i gdy samochód zatrzymał się, wpuścił wilkołaka do środka.
- Kolega pierwszy, potem ja proszę na Venice. - Powiedział do kierowcy, po czym odjechali w dal. Będzie musiał co nieco ustalić z Johannem i po drodze ułożyć wszystkie swoje myśli.
Zt.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Klub Whiskey

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach




HogwartDreamPogrzebowe Wino Akademia SuperbohaterówDark AgesVampire KnightRainbow RPGBlackButler


NA MOCY RADZIECKICH PIESEŁÓW ZAKAZUJEMY KOPIOWANIA TREŚCI Z SHADOWHUNTERS PBF. OBRAZKI UŻYTE NA FORUM POCHODZĄ Z DEVIANTARTA, TUMBLRA I ZEROCHANA.


@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Ogłoszenie autorstwa Kate/Corazon
Przeróbki na rzecz forum - Drejki