Rezydencja Gilberta

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sro Wrz 09, 2015 9:04 pm

- Zabić? Nie... To raczej pokojowa wizyta.
Oznajmił spokojnie, gdy w końcu Gilbert zwrócił na niego uwagę. Oczywiście jak cień poszedł za nim, po drodze zgarniając Puciłapkę, obijającą się o jego nogi. Trzymał tę puszystą kulkę na rękach, drapiąc ku uciesze kota za uszkiem. Bardzo podobała się mu ta delikatna istotka, która sprawiała, że ten Niemiec niesamowicie się rozczulał nad tym słodkim zwierzęciem.
- Nie mogę odwiedzić swojego przyjaciela?
Dopytał po chwili, puszczając kota, by sobie poleciał hasać i zaraz usiadł tuż obok, przyglądając się mu z uroczym uśmiechem. Nie wiedział czemu jego przyjaciel miał tak podły humor. Ba, nawet wewnętrznie Johann czuł niepokój, bo nigdy nie wiadomo co mogło się stać. A popełnił błąd, że przyszedł tutaj w ogóle nieuzbrojony. Jakoś będzie musiał wybrnąć.
- Spieszy się bardzo? Chciałem ci zająć trochę czasu.
Oznajmił spokojnie, po chwili pochylając się nieco nad wampirem i patrząc mu wprost w oczy, przy tym nadal uśmiechając się jak taki głupek. Co się stało, że miał tak dobry humor? Może chomik mu zdechł i jakoś inaczej odbierał jego nagłą śmierć?
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Sro Wrz 09, 2015 9:24 pm

- Ma? Mrrraamaa? - Spytała wiecznie nieogarnięta kotka, gdy została podniesiona przez jakieś nieznajome człowiek. Nie, żeby drapanie za uszkiem jej się nie podobało - wręcz przeciwnie, przecież aż się rozmruczała dla niego! Gilbert przyglądał się za to swojemu gościowi i kotu, dziwiąc się jeszcze bardziej zachwytem mężczyzny niż samym faktem jego wizyty. Dalej śledził go wzrokiem aż ten usiadł obok. 
- Właśnie pchnąłeś mnie do kręgu piekła, z którego nikt nigdy nie wyszedł. Wiesz, który to krąg? Ten najstraszniejszy i najgorszy ze wszystkich. Przerażający, najgłębszy i czysto zły. Friendzone. - Jęknął w ramach uwieńczenia swoich przemyśleń oo strefie przyjaźni. Jego twarz miała wyraz zmęczony, zrezygnowany i niezadowolony z życia, albo w sumie... Nieżycia... Tak, to chyba lepsze słowo. 
- Daaa, w sumie to może mi się spieszyć i nie spieszyć wcale. Może zechcesz poprawić mi humor? - Znowu błysnął kłami, szczerząc się bez najmniejszej krzty typowej dla siebie radości, czy dobrego humoru, które zawsze mu towarzyszyły. Przysiadł się bliżej, bo przecież łowca wampirów wydawał się bezbronny. Niedelikatnie złapał jego nadgarstek i przyciągnął do siebie. 
- Niesamowite, że wciąż nie zniknęło. - Mruknął, przyglądając się jego nadgarstkowi, a mianowicie bliźnie, która się na nim znajdowała. Zbliżył jego rękę do siebie i polizał jego skórę czubkiem języka. 
- A teraz mnie nienawidzisz? Mów, jak bardzo mnie nie znosisz. Nienawidź. Z całej siły. No, śmiało. - Uniósł wolno spojrzenie na niego, ale jego głos dalej pozostawał chłodny i bezbarwny. Nie do końca wiedział, od czego to zależało... Ale poza tym, radosny Johann całkiem mu się podobał.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sro Wrz 09, 2015 10:45 pm

Odprowadził kotkę wzrokiem, obserwując uważnie dokąd udaje się to urocze stworzenie, po czym skupił się uważniej na wampirze. Zastanawiał się co takiego sprawiło, że Gilbert miał naprawdę zły humor. Martwiło go to też z jednej strony, bo zwykle miał on pełno energii, dokuczał Niemcowi ile wlezie i w ogóle... wszędzie go było pełno.
- Poprawić ci humor, huh? A co ci go zepsuło?
Dopytał się, nadal się mu przyglądając i nawet nie reagując jakoś specjalnie gdy go dotknął. Zmrużył lekko oczy, starając się nie uciekać wzrokiem. Poczuł nagle, że... czuje się dziwnie przyciskany do ściany i niedługo powie coś, czego normalnie by nie powiedział.
- Ja cię wcale nie nienawidzę, więc czemu miałbym to mówić?
Wyszeptał cicho, przygryzając nieco dolną wargę i kierując na niego wzrok. No, właśnie ten moment nastąpił. Nieźle się wkopał. Nieźle.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Czw Wrz 10, 2015 2:52 pm

- Jestem głodny, Jo. Od dawna nic nie jadłem. - Mruknął, dociskając wargi bez większego uczucia do jego nadgarstka. Trochę był sentymentalny jednak, a to było pierwsze ugryzienie, jakie zafundował Johannowi i szczerze lubił gryźć to miejsce. A teraz nie robił tego i tak z sentymentu, może trochę podświadomie poniekąd tak, ale głównie po prostu dlatego, że tak chciał. Pod wargami czuł przepływającą przez jego żyły krew i zadrżał. 
- Co jest z tobą nie tak? - Warknął, na chwilę odrywając usta od skóry mężczyzny. Uniósł na niego spojrzenie i zmrużył oczy podejrzliwie. 
- Wstrzyknąłeś sobie wodę święconą w żyły? Ohyda. Ćpunie oddany temu tam z góry. Nie zabijesz mnie. Ty chory pojebie. Chociaż... Nie czuć tego od ciebie. Znam ten aromat i zapach, wiesz? Próbowali mnie truć tym już, Jo. - Wbił kły w jego nadgarstek, by zaraz skosztować krwi, którą pił ostatnio jeszcze na starym lądzie. Źrenice wampira rozszerzyły się, pojawiło się w nich coś na wzór fascynacji, może nawet nostalgii... I podniecenia. Tak, Gilbert był z tych wampirów, które podniecało żywienie. Ciepła krew rozpływająca się po jego ciele, napawając go ekscytacją, której... Nie mógł wyzwolić. Nie potrafił. Coś... Blokowało go. Odsunął się i popatrzył na niego pytająco. Wierzchem dłoni starł krew z okolic ust i ujął podbródek Johanna, zmuszając go tym samym, bo spojrzał na niego. 
- Zachowuj się jakoś. Nie jesteś sobą. Co ci odwaliło? 
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Czw Wrz 10, 2015 7:16 pm

- A kto ci kazał głodować, huh?
Rzucił uszczypliwą uwagę, co już było bardziej w jego stylu i poczuł niezadowolenie, gdy ten zaczął oskarżać go o ćpanie nie wiadomo czego. To nie było w zwyczaju Niemca, nigdy nie tykał żadnego świństwa. A już na pewno nie wstrzykiwałby sobie wody święconej w żyły, jeszcze czego. Choć... było to całkiem kuszące. Czyż tak nie pozbyłby się szybko Gilberta? Przecież zależało mu na tym. Zależało...?
- Nic nie ćpałem! Czy to źle, że czasem się do ciebie uśmiechnę? - zapytał już bardziej łagodnie, nieustannie się przyglądając wampirowi. Gdy poczuł jego kły na swoim nadgarstku wzdrygnął się i skrzywił nieznacznie, czując jak ten pozwolił sobie znowu zasmakować jego krwi. Ręka mu lekko zadrżała, jakby miała ochotę odsunąć się od tych lśniący kłów wampira.
- Gilbert...
Wyszeptał cicho, po chwili zabierając swoją rękę i zawieszając na niej wzrok. Jednak gdy poczuł, że został zmuszony do nawiązania kontaktu wzrokowego od razu to uczynił, przyglądając się jego twarzy. Taka bliskość wampira sprawiła, że jego oddech był nierówny. Przyspieszony.
- Nic mi nie jest, cholera... Mówię przecież.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Czw Wrz 10, 2015 7:54 pm

Szykował się na to, że Johann zacznie na niego krzyczeć, bić go i wygrażać, dlatego mocno się zdziwił, gdy tak się nie stało. Za to drżał, jakby się mu to podobało, albo coś... Przynajmniej tak to odebrał Gilbert. Kącik jego ust drgnął nieznacznie, unosząc się przy tym ku górze. Pchnął go na kanapę bardziej, by się położył. Jeśli nie chce po złości, to będzie po złości bardziej. Klęknął nad nim i posłał mu ostrzegawcze spojrzenie.
- Tłumacz się, w tej chwili i natychmiast. Zrobiłeś mi smaka swoją słodką krwią, Jo. W takim razie masz mi powiedzieć, po co i dlaczego tu jesteś, czego tu szukasz i czemu piszczałeś na widok Puciłapki. Ją też chciałeś zabić? Chory pojebie. - Warknął i pochylił się nad nim bardziej, zatrzymując twarz przy jego szyi. Skubnął jego szyję zębami, jakby rzeczywiście miał zamiar się w nią wgryźć. W rzeczywistości planował go po prostu sprowokować do ataku, bo przecież Johann zawsze atakował go jako pierwszy. 
- Nie jestem w nastroju do gierek i jeśli nie uzyskam satysfakcjonujących mnie odpowiedzi, wyjdziesz stąd bez krwi albo nie wyjdziesz wcale. Rozumiesz? Więc lepiej znajdź jakiś dobry powód. 
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Pią Wrz 11, 2015 10:42 pm

Prowokował Johanna? Niezłe posunięcie, zwłaszcza, że gryzienie to było coś, na co był uczulony. Jednak po tym pierwszym lekkim ugryzieniu stwierdził, że raczej nie stanie się mu większa krzywda, dlatego nie zareagował krzykiem. W dodatku... to tak śmiesznie łaskotało. Naprawdę.
Gdy znalazł się pod wampirem poczuł się dziwnie. Powoli tracił kontrolę nad całą sytuacją, dlatego zrobił się czujny, nie spuszczając nawet na chwilę wzroku z mężczyzny. Ba, gdyby mógł, to by nie mrugał nawet. Bo nie zauważyłby, kiedy ten wgryzie się w jego szyję. Właśnie... kły, które poczuł na swojej szyi wprawił jego ciało w ponowne drżenie i zmusiły do zeznań.
- Mówię przecież... Przyszedłem ze zwykłą wizytą. Jestem nieuzbrojony. Nie mam żadnej broni, więc jak miałbym cię zaatakować, co?
Spytał unosząc brew ku górze. Przecież to było logiczne. Bo skoro wiedział już, gdzie Gilbert mieszka to wpadłby tu ze swoimi zabawkami i raz-dwa pozbył się tego chorego dziwaka, który teraz był niebezpiecznie blisko. Jeden fałszywy ruch, a Johann mógłby być teraz martwy.
- Odważysz się mnie zabić?
Wyszeptał po chwili milczenia, nie odrywając ani na chwilę od niego wzroku. Zacisnął przy tym palce na jego przedramionach.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Sob Wrz 12, 2015 12:45 am

Czy brzmiało to wiarygodnie, to już kwestia dość sporna. Gilbert w milczeniu wysłuchał go, nawet nie molestując aż tak bardzo szyi mężczyzny swoimi ustami, zębami i językiem. Normalnie robiłby to z powodu chorej fascynacji osobą Johanna, teraz raczej działo się to w wyniku lekkiego znudzenia wampira. Polowanie na myśliwego, do czego też doszło? Zawisł w bezruchu nad nim czując dłonie na własnych przedramionach i w pierwszej chwili niepewnie drgnął. Co zrobić? Ni strzepnąć, ni odgonić, ni zjeść. Bo przecież to był Jo.
- To nie jest kwestia odwagi, Johann. Lepiej mnie nie złość. - ostrzegawczo warknął na mężczyznę, patrząc mu przy tym prosto w oczy.
- Rozumiałeś, co ostatnio mówiłem do ciebie? Żadne moje słowo nie było kłamstwem wobec ciebie. Żadne wyznanie nie było fałszywe. Myślisz, że czemu żyjesz? Bo ci pozwalam. Bo cię chronię jak mogę. Zabieram cie z kolejnych miejsc, w których mordowałeś wampiry. Między innymi po to bawimy się w kotka i myszkę. Mnie mogą znać, ale ciebie nigdy nie znajdą. Czy myślisz, że po tym wszystkim pozwoliłbym sam sobie na odebranie ci życia? - Zawiesił głos, po czym podniósł się do siadu. Minę miał niezbyt zadowoloną, wzrok zaś wbijał w ścianę. Nie zaszczycił Johanna swoim spojrzeniem, za to podjął swoją wypowiedź:
- Chciałbym wiedzieć, co się dzieje. Z tobą. Z nami. Ze mną. Naprawdę. Działam... Wbrew sobie. Ty też, pchając się do mojego domu bez broni. Na pewno nie przyszedłbyś tu w takim stanie. Ja nie jestem mną a ty tobą. Nie do końca. - Zakończył, przy czym westchnął ciężko i poparł skronie palcami. To było dość męczące...
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sob Wrz 12, 2015 11:46 pm

Widział, że powoli przekraczał tę magiczną granicę cierpliwości Gilberta. Oczywiście nie robił nic takiego, po prostu leżał pod nim i pozwalał mu dobierać się do swojej szyi. Nie miał pojęcia, co zaraz zrobi, dlatego wolał nie ruszać się i po prostu tak leżeć. Pozwalać mu na wszystko. Wargi lekko mu zadrżały, a mocny dreszcz przeszedł przez kręgosłup.
- Przecież nic takiego nie robię...
Powiedział, patrząc przy tym na niego jak zbity pies, który właśnie został zrugany przez swojego pana. Po prostu zadał pytanie, na które sądził, że otrzyma odpowiedź. Wysłuchał uważnie jego odpowiedzi, dopiero po chwili zdobywając się na odwagę, by uśmiechnąć się znów w ten sam łagodny sposób.
- A pamiętasz co ostatnio zrobiłem? - palcem pogładził czoło, które poprzedniej wizyty ucałował - A jak myślisz... co ja mogę do ciebie czuć, co?
Westchnął ciężko, przesuwając palcami na jego policzek, a następnie szyję i ramię, na którym to zacisnął palce i zlustrował go uważnie wzrokiem.
- Czasem bywam szczery. Ot... cała filozofia. Nie wiem co planujesz, ja też nie wiem do końca co siedzi w mojej głowie. Ale zobacz... nadal tu leżę. Całkowicie bezbronny.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Nie Wrz 13, 2015 4:00 pm

- ... Pamiętam. I nie dotykaj mnie. Nie wolno ci. - Warknął ostrzegawczo i zadrżał, gdy palec mężczyzny dotknął jego czoła. Obrócił ku niemu twarz, na której wymalowało się zmieszanie i niepewność. 
- Jeżeli czujesz cokolwiek poza nienawiścią... Lecz się. Nie powinieneś żywić wobec mnie żadnych innych uczuć, wiesz? Zniszczyłem ci życie i nie jest mi przykro. Widzisz? Nienawidź mnie znowu, a ja postaram się wrócić do chorego adorowania cię. Nie potrafię cię zabić, choćbym chciał. A nie chcę, wiesz? Gdybym potrafił i chciał, od dawna byłbyś martwy. Nienawidź mnie i odejdź, jak najdalej. Spróbuj mnie zabić jak znowu będę mieć dobry humor. Kiedy będziesz gotowy odwiedź mnie z bronią i skończ to. I tak zbyt długo już żyję. Jeżeli wykończy mnie ktokolwiek, kto nie jest tobą... Będę zawiedziony. Przynajmniej tak mi się zdaje. Więc proszę cię... - Usiadł przodem do niego i wbrew własnemu zakazowi wziął go za obie dłonie. Splótł ich palce i wpatrywał się w jego oczy w nieodgadniony sposób. Kącik jego ust ponownie drgnął ku górze. 
- Zrób to któregoś dnia, bo pragnę jedynie dwóch rzeczy. Jedna jest niemożliwa do spełnienia, ale możesz się domyślać. Nie zależy mi na wieczności bez ciebie. A nie mam zamiaru cię zmieniać, to nigdy nie wychodzi na dobre. Wiesz? Trzykrotnie to zrobiłem. Każdy raz to wielka porcja żalu w moim niewiele wartym sercu. Pękłoby, gdybym cię zabił. Też bywam szczery. A ty jesteś bezbronny i powinieneś uciekać. 
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Nie Wrz 13, 2015 11:42 pm

Oczywiście zaraz wycofał palce, po prostu przyglądając się jego twarzy i zastanawiając się, co też go tak rozgniewało. Naprawdę zachowywał się jak nie on. Taki rozdrażniony, nieprzyjemny... I to co mówił. Było w tym tyle prawdy, że przerażało to nieco Johanna. No tak... w każdej chwili mógł pozbawić go życia.
- Mam teraz uciec? Tego chcesz?
Zapytał dopiero po chwili, by zaraz podnieść się do siadu ostrożnie i przygryźć nerwowo dolną wargę. Teraz sam był niesamowicie niepewny i nawet przerażony. Jakoś nie widziało się mu umierać w tej chwili, bo nadal przecież nie zrobił tego, co sobie obiecał. Teoretycznie to Gilbert powinien umrzeć po ostatniej wizycie Johanna, jak tylko przekroczył próg jego domu, jednak pozwolił mu dalej żyć. A sam Niemiec teraz był na krawędzi życia i śmierci. Ale teraz nie myślał o tym nawet. Ani przez chwilę.
- Nie mów takich rzeczy w tej chwili. Niech to pozostanie... w tej prawidłowej rzeczywistości. A teraz... przez chwilę niech to pójdzie w zapomnienie.
Sięgnął ręką, chcąc go znów dotknąć, jednak po chwili znów ją cofnął. Podniósł się z miejsca, odsuwając się na kilka kroków od kanapy, nie spuszczając jednak ani na chwilę wzroku z twarzy wampira.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Pon Wrz 14, 2015 4:01 pm

Zacisnął wargi. Czy naprawdę tego chciał? Chciał, żeby Johann odszedł? Powiedział tak przecież... Ale nie mógł określić, czy tego chciał.  Normalnie by zaczął krzyczeć, tak, właśnie... Krzyczeć, że Jo ma na zawsze zostać przy nim. Tak.  Tak, tego właśnie chciał i potrzebował...  Ale nie potrafił tego powiedzieć.
-... Nie masz prawa odchodzić. Masz tu być. Skoro...  I tak nie jesteśmy w tej prawidłowej rzeczywistości, to może... - Zaśmiał się gorzko, spoglądając na mężczyznę, który w międzyczasie wstał. Złapał go za obie dłonie i pociągnął w dół, by ich twarze były na tej samej wysokości.
- To może przestanę być bezwartościowym kredytem, idiotą, baranem, debilem, pojebem, zboczeńcem i wszystkim innym, czym zazwyczaj mnie raczysz? Może tym razem będziesz mi mówił, że mnie kochasz, co? -  Zaśmiał się bez krzty humoru.
- Ty powinieneś mnie jedynie nienawidzić, Jo. Na równi z tym, jak cię kocham. - Dłoń wampira powędrowała po policzku mężczyzny i wplotła palce w jego włosy.  Nie do końca rozumiał intencje i Johanna i własne.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Pon Wrz 14, 2015 7:18 pm

Po raz pierwszy od bardzo dawna Johann miał niesamowity mętlik w głowie i wahał się. Nie miał pojęcia co powinien zrobić, żeby wyjść z tego cało. Gilbert z chwili na chwilę wydawał się być bardziej przebiegły i stanowczy, jednocześnie zatrzymując przy sobie Niemca jeszcze bardziej. Intensywne ciepło zalało ciało mężczyzny, a nieprzyjemny dreszcz przeszył jego kark. Co robić?
- Więc czemu kazałeś mi odejść?
Zapytał się, jednocześnie robiąc kilka kroków w jego stronę. Naprawdę nie rozumiał, dlaczego on się tak zachowywał. A sama niepewność, która ciągle rosła, sprawiała, że miał ochotę po prostu uciec stąd. Nie patrzeć już więcej w te oczy, których wzrok przeszywał go na wylot. Nie powinno się tak dziać.
Po chwili jednak spojrzał mu wprost w oczy, jednocześnie starając się dobrze przemyśleć słowo, które miał zamiar wypowiedzieć.
- A co jeśli kocham...? - spytał półszeptem, walcząc ze sobą, by nie odwrócić od niego choćby na chwilę wzroku. Nie miał pojęcia, że teraz będzie stał przed nim w takim stanie. Taki słaby, niepewny, bezbronny. Nigdy by na to nie pozwolił.
Poczuł mocny dreszcz, gdy dłoń wampira znalazła się w jego włosach. Blade policzki Johanna zaś pokryły się delikatnym różem.
- Co ty ze mną robisz...
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Pon Wrz 14, 2015 7:45 pm

-Bo nie rozumiem, co się dzieje. I bardzo mi się to nie podoba. Od kilku dni jest mi źle, Jo. - Mruknął, nie odrywając od niego wzroku. Wciąż przyglądał mu się w ten sposób, który wyrażał dosłownie mniej, niż nic. 
- Nie wiem, czy ty to czujesz jako Przyziemny... Ale coś naprawdę dziwnego się dzieje i czuć to w powietrzu. Co roku o tej porze jest więcej demonów, bo Pustka się otwiera. Teraz jest inaczej, mocniej to wszystko czuć. Ostatnio musiałem załatwić parę z tych szkarad. - Westchnął ciężko na wspomnienie przykrego wieczora, gdy znowu pobrudził sobie ubranie demoniczną posoką. Najgorsza ohyda, fuj. 
- Jeszcze pod koniec sierpnia zaatakowała mnie hydra. Taaa, taka jak w mitologii. Spodziewałbym się tego raczej... No na bagnach. Nie w Parku Griffitha. - Zmarszczył brwi. Czyżby bariera między światem demonów a ludzi już na dobre miała zaniknąć? Będzie nieciekawie, ale trzeba będzie sobie radzić. 
- Jeśli kochasz... Chyba się cieszę, że to odwzajemniasz. Tak przypuszczam. Ale powinieneś bardziej na siebie uważać, wiesz? Wciąż jestem groźny, agresywny i morduję dla rozrywki. Nawet takiego mnie kochasz? Mordercę, potwora, wyklętego? Jesteś masochistą, Kapturku, spodziewasz się wilka i pchasz się w jego gębę. - Mruknął, przeczesując raz jeszcze jego włosy i schodząc na kark. Lekko połaskotał go opuszkami palców i zmusił go zaraz, by siadł na jego kolanach. 
- A co ja mam powiedzieć? Co TY ze mną robisz? Dlaczego zmieniasz mój styl życia, który prowadzę od dwustu lat? Jesteś jedyną istotą, której nie chcę zabić. I... Puciłapki bym nie chciał. Jest głupia i dysfunkcyjna, ale kochana. - Jakby na potwierdzenie tych słów rozległo się "maaaa" dochodzące z kuchni.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Pon Wrz 14, 2015 10:20 pm

Ze zmieszaniem z powrotem usiadł na kanapie, przyglądając się uważnie i starając się mocno nie pokazać po sobie, że się denerwuje. Przysłuchiwał się mu po prostu uważnie, zastanawiając się na tym, co może czekać świat Przyziemnych gdyby rzeczywiście demony przedostał się na stałe do ich świata. Nie zdawał sobie do końca sprawy, że stwarzały one prawdziwe zagrożenie. Oczywiście i tak wiedział zbyt dużo, zaważając na to, że latał za wampirami i je zabijał hurtem.
- Nie wiedziałem, że miałeś tak niemiłe spotkanie z demonami... mam nadzieję, że z tobą wszystko w porządku...
Powiedział w sumie nieco zmartwionym tonem, odwracając przy tym na chwilę wzrok i wzdychając cicho, gdy ten zaczął gładzić jego kark z wolna. Starał się skupić na tym, co mówił, jednak to było troszkę trudne. Po prostu ta pieszczota była tak... uspokajająca.
- Nie wiem co z tobą zrobię. Chyba bym cię zabił. Albo pokazał, że cię kocham. Nie jestem pewien, Gilbert. Nie wiem nawet co się teraz dzieje, dlaczego. Do czego to prowadzi...?
Spytał cicho, przechylając przy tym lekko głowę na bok.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Wto Wrz 15, 2015 8:54 pm

Wampir przez cały czas miał ochotę zrobić co, cokolwiek, w związku ze słowami Johanna. Miał w sumie wielką chęć trzepnąć go w łeb. Wahał się, oj wahał przez dłuższą chwilę, jednak to dosłownie przesadne zmartwienie doprowadziło go do wybuchu. Trzepnął go w końcu w tył głowy i wykrzywił twarz w grymasie niezadowolenia. 
- Weź coś ze sobą zrób i mnie więcej nie denerwuj. Nie wierzę ci. Nie ufam... Ty mnie nienawidzisz! Ty mnie chcesz zamordować od kilku lat! Przestań udawać, że ci jakkolwiek zależy. Nie wierzę w to. - Wstał z kanapy i odsunął się od Johanna, jakby faktycznie bał się go, albo coś w tym stylu. Puciłapka aż zajrzała z kuchni, by zobaczyć, co też się tu wyprawia. 
- Wychodzę. Lepiej, żebyś stąd zniknął i nie chcę cię widzieć przez dłuższą chwilę. Gdy wszystko wróci do normy, możesz przyjść. Wtedy masz zdecydować, czego ode mnie chcesz. - W końcu westchnął ciężko i naprawdę poirytowany wyszedł z domu. Nie przejmował się nawet tym, czy słońce już zaszło, ale na jego szczęście zaszło. Chyba będzie potrzebował jakiejś porządnej rozrywki. 
zt.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach




HogwartDreamPogrzebowe Wino Akademia SuperbohaterówDark AgesVampire KnightRainbow RPGBlackButler


NA MOCY RADZIECKICH PIESEŁÓW ZAKAZUJEMY KOPIOWANIA TREŚCI Z SHADOWHUNTERS PBF. OBRAZKI UŻYTE NA FORUM POCHODZĄ Z DEVIANTARTA, TUMBLRA I ZEROCHANA.


@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Ogłoszenie autorstwa Kate/Corazon
Przeróbki na rzecz forum - Drejki