Rezydencja Gilberta

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Pon Lip 20, 2015 1:31 am

Właściwie jest to spory dom jednorodzinny, który Gilbert postanowił określać dumnym mianem rezydencji. Ściany budynku są pomalowane na biało, przy czym cała konstrukcja jest ozdobiona rzeźbieniami. Dach kryty jest ciemną dachówką. Wnętrze jest równie eleganckie, co sam właściciel. Na parterze znajduje się salon łączony z kuchnią, sypialnia, wyjście do ogródka i łazienka. Pierwsze piętro ma trzy sypialnie, dwa pokoje, które zawsze stoją puste, kolejną łazienkę i przejście na strych, który jest kolebką wszelkich wspomnień Gilberta.


Ostatnio zmieniony przez Gilbert Renoir dnia Sro Lip 29, 2015 1:22 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Sro Lip 29, 2015 1:16 am

Kim więc był? Czy był Virgilem, czy Gilbertem...? Z pewnością czuł się jednak potworem. Nie złym potworem, a smutnym, zagubionym potworem z jakiejś dziwnej bajki. To wszystko było takie dziwaczne, takie pokręcone i chore... Jak sobie z tym poradzić? Młody Wołoch, gdyż w jego mniemaniu jako takiej Rumunii w dalszym ciągu nie było.
- To... Ja? - Spytał, nie mogąc w to uwierzyć. Nie rozumiał, co się tu w ogóle wyprawia i dlaczego to wszystko jest takie, a nie inne, dlaczego świat wydawał się być zwrócony przeciwko niemu... 
- Ja... Muszę wiedzieć wszystko, proszę pana. Muszę. Nieważne, jak bardzo będzie to straszne i złe. Muszę... Muszę wiedzieć, kim jestem. Czym jestem. - Wyszeptał, gdy Johann otarł jego straszne, krwawe łzy. Kolejnym zadziwiającym faktem było to, że mężczyzna nie brzydził się, nie bał, gdy to robił. 
- Odnoszę wrażenie, że pamiętam jakieś "bezpieczne" miejsce... - Odparł, marszcząc przy tym brwi. To wszystko przypominało mu pewien sen... A może ten sen nie był snem, a prawdziwym wspomnieniem? To było dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę aktualną sytuację. 
- Możemy tam pójść. Nie wiem co prawda którędy, ale... Dotrzemy, prawda? - Uśmiechnął się, ale nie tak, jak Gilbert. Był to szczery, uprzejmy uśmiech dobrze wychowanego młodzieńca. I fakt faktem - po wielu próbach i błędach dotarli do rezydencji na obrzeżach dzielnicy Venice. Virgil otworzył drzwi, po czym zaprosił mężczyznę do środka. Tak, to wnętrze było mu znane... Kilkukrotnie budził się tu i był równie przerażony, jak teraz. Zmęczony nie tyle fizycznie, co psychicznie, opadł na kanapę. Spojrzał na mężczyznę. 
- Teraz... Teraz może mi pan wszystko wytłumaczyć, czyż nie? Jestem już spokojny... Tak mi się wydaje. 
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Pon Sie 03, 2015 9:39 pm

To naprawdę było tak absurdalne, że po prostu brakowało mu sił do tej sytuacji. Nie wiedział co mówić, jak mu to wyjaśnić. Nie odzywał się, z resztą Johann zawsze był małomówny, ale teraz nie potrafił tego wszystkiego skomentować. Odczuwał coraz większe zmęczenie tą sytuacją, zwłaszcza, że teraz Gilbert lub też Virgil zachowywał się jak dziecko. Johann sam sobą nie potrafił się dobrze zająć, a miał teraz go niańczyć? O rany.
- Jasne, prowadź tam...
Powiedział tylko zmęczonym tonem, podążając za nim w zamyśleniu. Jak mu to wytłumaczyć? Co zrobić, kiedy wpadnie w panikę? Zadając sobie miliony pytań na sekundę dotarł do rezydencji Gilberta, którą widział pierwszy raz na oczy. W środku wyglądało bardzo... elegancko. W stylu tego buca.
Usiadł na kanapie i pomasował palcami skronie, kierując zmęczony wzrok na mężczyznę. Przez chwilę milczał, nie wiedział jak zacząć.
- Więc może zacznijmy od tego, że ja znam cię jako Gilbert. Wampira, na którego poluję od bardzo długiego czasu.
Oznajmił w miarę spokojnie, cały czas z lekkim niepokojem przyglądając się reakcjom znajdującego się naprzeciw nieporadnego Virgila.
- I skończmy na tym, że nie mam pojęcia skąd zaszła w tobie taka zmiana. Nie zachowujesz się jak on. Dwa zupełnie inne charaktery. Paranoja jakaś...
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Pon Sie 03, 2015 10:03 pm

Dostrzegał zmęczenie tego mężczyzny i miał szczerą nadzieję, że nie był powodem takiego stanu u niego. Byłoby mu z tym źle, nie chciał dla nikogo stanowić żadnego problemu, w przeciwieństwie do Gilberta. Wsłuchał się w jego słowa z wymuszonym spokojem, bo jednak trudno było mu przeżyć to wszystko, na co był wystawiony. Wampir? Rzeczywiście tym był? Krwiożerczym potworem? Jak... Jak ona. Po dłuższej chwili milczenia i wbijania wzroku w podłogę, niepewnie uniósł na niego swoje spojrzenie. Drżał, dygotał na całym ciele. Nie wierzył w to. 
- Czyli musimy być... Dobrymi znajomymi. -Powiedział wolno i ostrożnie, mrużąc oczy. Nie rozumiał tego wszystkiego, albo starał się nie rozumieć. 
- Jeśli pan na mnie poluje, czemu dziś jestem wciąż żywy? Ja... Nie potrafię walczyć. Jestem okropnie nieporadny. Nie potrafię zadbać o siebie i nie wiem, jakim cudem ja... albo Gilbert, zdołał przetrwać tyle lat. Żyłem w szesnastym wieku, proszę pana. Nie wiem, który jest teraz... Ale to wszystko jest takie... Takie inne, ja tego nie rozpoznaję. Takich bestii jak ja jest więcej? - Powiedział cicho, ale wyraźnie. Popatrzył Johannowi w oczy. Ten mężczyzna musiał mówić prawdę, Virgil to czuł.
- Jeśli jest coś, o co chciałby pan spytać, proszę mówić. Chociaż tyle chciałbym zrobić... Choć jestem winny o wiele, wiele więcej, tak przypuszczam... - Kontynuował po chwili smutnym tonem. Co on, czy też Gilbert, zrobił temu człowiekowi?
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Wto Sie 04, 2015 10:53 pm

- Dobrymi znajomymi...? Można tak powiedzieć.
Przytaknął powoli, zdejmując okulary z nosa i odkładając je na chwilę na bok, by zaraz to oprzeć głowę o swoją pięść. Naprawdę był już zmęczony, zaraz pewnie tutaj padnie. Ale miał ważną rozmowę do dokończenia, dlatego starał się być wytrwały.
- Teraz jest dwudziesty pierwszy wiek, mój drogi. A nadal żyjesz bo... coś mnie blokuje przed zabiciem cię. Teraz mam dobrą okazję, ale nawet nie śni mi się ją wykorzystać.
Oznajmił spokojnie, powoli przeczesując palcami swoje kruczoczarne włosy. Cieszył się, że zbyt mocno nie musiał tego wszystkiego tłumaczyć, a Virgil nie panikował aż tak mocno. Naprawdę nie miałby sił go teraz uspokajać, dlatego dobrze, że z takim spokojem to wszystko przyjmował. Ale jednak...
- Nie mam żadnych pytań. A przynajmniej... nie mam na to teraz sił, naprawdę.
Wyszeptał cicho, zanurzając się nieco w tym fotelu i zamykając oczy mimowolnie. Czuł, że ma naprawdę ciężkie powieki. Przecież nie spał dosyć długo, tylko latał za nim dosyć sporą część swojego czasu. Nie miał nawet chwili na odpoczynek, dlatego teraz zebrało się to na niego w takim oto momencie...
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Wto Sie 04, 2015 11:39 pm

Widział zmęczenie, jakie dręczyło Johanna. Czyżby rzeczywiście tropił go tak intensywnie, że doprowadził się do takiego stanu? To było niemożliwe... Ale jednak prawdziwe. Młodzieniec chciał powiedzieć cokolwiek, jednak wtedy Johannowi urwał się przysłowiowy film... A Virgil dalej siedział tylko i drżał, starając się pozbierać do kupy. Dlaczego to spotykało akurat jego? Cóż on takiego złego zrobił w życiu, że ponosił taką karę?
Sam również zasnął - nie musiał ze względu na to, że był wampirem, po prostu poczuł się wyczerpany psychicznie. Dodatkowo męczył go ból głowy, tak okropny, jakby miało ją zaraz rozsadzić. Nie śnił, chyba nawet nie potrafił tego robić... Wystarczało mu w zupełności, że i tak już żył w koszmarze. Powoli zatracał siebie, by powrócić do tego drugiego - Gilberta.
Wołoski wampir zbudził się znacznie wcześniej, niż Johann. Gdy zobaczył śpiącego w fotelu Niemca, ogromnie się zdziwił. Co musiało się stać ostatniego wieczoru? Miał jedną, wielką wyrwę w pamięci. Zwlókł się z wygodnego siedziska i podszedł do Niemca. Zajął się jego okularami - ostrożnie wsunął je w kieszeń kamizelki. Ich właściciela zaś podniósł bez większego trudu. Były plusy bycia wampirem, należała do nich nadnaturalna siła. Johann wydawał się taki... Niewinny, gdy spał. A Gilbert nie mógł mu się oprzeć. Wniósł go po schodach do sypialni, gdzie ułożył go na łóżku. Sam przysunął sobie krzesło i usiadł na nim, czekając, aż mężczyzna zbudzi się następnego poranka.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sro Sie 05, 2015 5:21 pm

Sam Johann nie zauważył nawet tego kiedy zasnął, po prostu stało się to zupełnie niespodziewanie. Miał jeszcze trochę do powiedzenia, ale sen wziął nad nim górę. Pewnie jutro rano już nie będę tego pamiętał, ale to nic. Nie śniło się mu nawet nic, po prostu... była ta ciemność, ale zaś Niemiec w spokoju mógł sobie odzyskać energię. Obudził się dopiero późnym wieczorem. Nie wiedział nawet, gdzie jest. Pamiętał tylko ogromny salon, fotel i siedzącego naprzeciw Gilberta. Nie... Virgila. Podniósł się powoli do siadu, przecierając swoje oczy, po czym założył na nos okulary. Rozejrzał się po pokoju, by zatrzymać wzrok na siedzącym tuż obok mężczyźnie. Drgnął lekko, bo wcześniej nawet nie zauważył żadnej rozmytej, fioletowej plamy. A tu proszę... Tak długo spał, że najwidoczniej trafił na niego, gdy ten po prostu czuwał nad snem Niemca. Czy coś takiego...
- Virgil? Gilbert? Ktokolwiek...?
Zapytał nieco niepewnie, przy tym nawet wykrzywiając swoją twarz w grymasie. Nadal siedział na łóżku, nie odrywając od twarzy mężczyzny swojego badawczego spojrzenia. Wydawało się mu jednak, że miał przed sobą nie kogo innego jak Gilberta. Logiczne, że jego ciało, ale... tak, to spojrzenie zdecydowanie należało do tego dziwaka.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Sro Sie 05, 2015 5:41 pm

Godziny mijały mu zaskakująco szybko. I tak było dość późno, gdy dotarli do domu Gilberta - tak przynajmniej wydawało się wampirowi, który koło jedenastej w nocy wychodził wczoraj z rezydencji. Kolacja, a potem też park rozrywki, zaabsorbowały jego czas dość skutecznie, szczególnie, że w międzyczasie spotkał Johanna. Dziura w jego pamięci była spora, co nie podobało mu za bardzo, ale widział wielki plus tej całej sytuacji. Złapał swojego myśliwego.
Około trzeciej nad ranem Gilbert przeszedł się po domu, by sprawdzić, czy aby na pewno jest odpowiednio zabezpieczony przed słońcem. Ileż by on dał za bycie Chodzącym za Dnia... Westchnął ciężko, gdy skończył obchód. Wrócił do pokoju, w którym spał Johann i ponownie usiadł na krześle. Kilka kolejnych godzin minęło, a Gilbert o dziwo był dość cichy, jak na siebie. W końcu Niemiec obudził się, czym oczywiście wzbudził ponowne zainteresowanie wampira. Wyszczerzył się po swojemu, po czym zmarszczył brwi. Skąd Johann znał jego dawne imię?
- ... Gilbert. Przecież ja to ja. Miłość twojego życia. - Oznajmił radośnie.
- Głodny? Spragniony? ... Spragniony mnie? - Zaśmiał się na to ostatnie, po czym zaraz dodał jeszcze:
- Mam jedzenie Przyziemnych, Jo. Nie musisz pić krwi, kiedy jesteś ze mną, wy chyba się tym nie żywicie, co? - Zapytał. Będzie musiał wypytać go dokładnie, co się stało wczoraj. Nie czuł się pijany... Ani przyćpany. Więc o co chodziło?
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sob Sie 08, 2015 1:07 am

No tak. Kogo innego mógł się własnie teraz spodziewać. Nikt inny a Gilbert siedział właśnie obok niego, przyglądając się mu z uwagą i znowu zachowując się beztrosko. Pewnie nawet nie wiedział co się działo ubiegłego wieczoru. W sumie nawet Johann nie chciał tego pamiętać, bo zaraz dostanie deja vu po prostu. Popadnie w paranoję. Depresję. Za każdym razem gdy na niego spojrzy będzie się zastanawiał, czy ma do czynienia z Gilbertem, czy może Virgilem?
- Ah... Gilbert.
Pokiwał głową, nieco podejrzliwie przymykając oczy i nie spuszczając z niego nawet na chwilę wzroku. No tak. Zachowywał się jak on. Więc raczej nie było powodów do jakichkolwiek obaw, przynajmniej na razie.
- Chciałbym napić się po prostu kawy.
Oznajmił spokojnie, przy tym powoli podnosząc się z łóżka. Całą koszulę miał pogniecioną, bo przecież w niej spał, no ale... to nic. Nie będzie się przed nim rozpierał i prosił o żelazko, no nie? No aż tak swobodnie nie miał zamiaru się czuć. Zwłaszcza, że nigdy nie można było być pewnym w towarzystwie tego wampira. Nigdy nie było wiadomo, gdy ten coś kombinował.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Nie Sie 09, 2015 11:21 pm

Prawda - Wołoch nie wiedział, co się działo. Z jednej strony chciał wiedzieć, bo był ciekawski, z drugiej zaś, niezbyt go to jednak obchodziło. To nie był pierwszy raz, jak coś takiego mu się przytrafiło, więc w zasadzie nie było się czym martwić. Chyba. Prawdopodobnie. Być może. Zresztą - to był Gilbert, on się nigdy niczym nie martwił, bo po co?
- Gilbert! - Potwierdził, kiwając głową. Wstał z krzesła i pochylił się nad Johannem na krótką chwilę, by popatrzeć mu prosto w oczy. Ujął go delikatnie pod brodę i wciąż uśmiechał się, przy okazji badał reakcje mężczyzny. Pewnie za chwilę dostanie w pysk, ale co mu tam. Pochylił się i bardziej, jakby planował go na przykład pocałować.
- Zaraz zrobię ci kawę. - Mruknął, gdy ich wargi niemal się stykały. Po jego spojrzeniu Niemiec mógł domyślić się, że wampir z nim igra, bawi się i testuje jego cierpliwość. Zszedł na dół - tam, w kuchni, zaparzył mu kawę i nawet przygotował mleko i cukiernicę, na wypadek, gdyby jego gość właśnie taką kawę lubił.
- Mam nadzieję, że dobrze spałeś, Jo. - Powiedział, ustawiając na stoliku nocnym wszystko, co przed chwilą przygotował.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sro Sie 12, 2015 10:32 pm

Widział, że ten rzeczywiście sobie z nim pogrywał ani trochę się mu to nie podobało. Miał oczywiście ochotę go zdzielić, ale raczej nie było o tym nawet mowy. Nie chciał tracić znów nerwów. Poprzedniego wieczora już wystarczająco dużo ich stracił, dlatego postanowił tym razem tego sobie darować. Poczekał aż odsunie się od niego, cały czas przyglądając się jego oczom i starając się pokazać mu, że go to w ogóle nie rusza. Wcale. Wcale go to ruszyło. Może lekki rumieniec pojawił się na jego bladych policzkach.
Gdy ten poszedł do kuchni przygotować ową kawę, podniósł się na nogi i przespacerował się po pokoju, zawieszając wzrok na każdym najmniejszym szczególe. Przy tym zastanawiał się, czy Gilbert na pewno pamiętał to co się działo wczoraj. Jeśli nie... to w sumie nie było o czym mówić. Po co się tłumaczyć.  Widząc, że ten już wrócił, usiadł z powrotem na łóżku i zajął się swoją kawą. Pił zwykłą. Czarną. Dlatego od razu zaczął pić.
- Tak... Całkiem dobrze - przyznał ze spokojem, przy tym zerkając na niego z uwagą - A ty... cały czas tu byłeś?
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Czw Sie 13, 2015 1:39 am

Jakże bawiła go obojętność, na jaką cały czas silił się Johann wobec niego! To było całkiem urocze z jego strony, niemniej jednak Gilbert doskonale wiedział, że to jest tylko maska. Nieraz zaglądał pod nią, jednak te historie są na inną okazję, przy której będzie znacznie więcej czasu na pogadanki. Nigdy nie zapomni chwil, gdy budził w Johannie ciekawe, sprzeczne z tym, co pokazywał na co dzień, czułe impulsy i ludzkie odruchy. 
Właśnie to było powodem, dla którego naprawdę cieszyła go wszelka złość mężczyzny. Gilbert odbierał to na opak, ponieważ wiedział, czego należy się po nim spodziewać. Byli jak stare, dobre małżeństwo. Mimo wszystko, znali się niemalże na wylot i o dosłownie każdą rzecz byli w stanie się pokłócić, chociaż ich kłótnie zwykle wyglądały tak, że Johann krzyczał na krwiopijcę, a ten... No, Renoir nie krył zachwytu, szczerego zachwytu i uwielbienia względem osoby łowcy. 
Gdy wampir wrócił do pokoju, jego gość kręcił się po nim - tak, to było zrozumiałe, szczególnie, że wciąż uważał nieszczęsnego Wołocha za wroga. Grzecznie podał mu filiżankę kawy, po czym posadził zacne cztery litery tuż obok niego. Dosłownie, bardzo blisko, aż za blisko, zapewne niezbyt się z tego ucieszy, ale to już nie było problemem Rumuna. 
- Cieszę się. - Mruknął, wtulając się w jego ramię. Zmrużył oczy i z zadowoleniem wciągnął powietrze. Pachniało Johannem i kawą, a to były dwa z jego ulubionych zapachów. 
- Daaaa, byłem! Toată noaptea! Cu tine, iubite meu, Johann! - Podekscytowany aż przeszedł na rodzimy język, mocniej przy tym wtulając policzek w mężczyznę. Ot, łasił się do niego jak wielkie kocisko, jeszcze brakuje, żeby mruczeć zaczął. 
- Podoba ci się u mnie, drăguț? - Spytał cicho, zbliżając twarz do jego ucha. Oby się tylko nie zestresował!

Mogę w rumuński, jest późno
Kolejno
Całą noc! Z tobą, ukochany mój, Johann! 
Skarbie, kochanie, coś w ten deseń 
Za literówki nikt mnie nie skrzyczy raczej, bo rumuński taki popularny, że hohoho 
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Czw Sie 13, 2015 11:38 pm

Taka bliskość jaką dostarczał mu siedzący obok wampir nieco irytowała Niemca, rozpraszając go zupełnie. Przez to nie mógł po prostu napić się kawy, bo ten świdrował go wzrokiem i z każdą chwilą wydawał się być coraz bliżej. Denerwowało go to i miał ochotę pokazać mu swoje niezadowolenie, jednak powstrzymywał się. Policzy do dziesięciu i wszystko będzie okej. Jednak ten entuzjazm i słowa, które wypowiadał sprawiały, że się w nim zagotowało. W dodatku ta przesadna bliskość, przez którą ręce zaczęły mu drżeć a filiżanka z kawą powoli wyślizgiwała się mu z palców. Odstawił więc ją bezpiecznie na bok i zdzielił wampira przez łeb.
- Przestań do mnie seplenić i się ogarnij! Zachowujesz się jak bachor! Umrzyj!
Ochrzanił go pełnym niezadowolenia głosem, przy tym nieco gniewnie marszcząc brwi i wykrzywiając twarz w grymas złości. Rumieńce jednak nadal nie schodziły mu z policzków, przez co denerwował się jeszcze mocniej.
Przyglądał się mu dłuższą chwilę, by zaraz pogładzić go w miejsce, które przed chwilą oberwał i westchnął cicho.
- Jesteś palantem, ale chyba takiego cię lubię...
Wymamrotał pod nosem, nie będąc nawet do końca świadomym na jakie wyznanie się zdobył. Pewnie tego pożałuje.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Pią Sie 14, 2015 1:06 am

Czuł, że bomba zegarowa, to jest cierpliwość Johanna, lada chwila ma wybuchnąć. Tak też się stało - zaraz niewinny Gilbert został zdzielony po głowie. Skulił się i nawet wyrwało mu się "ała, kurwa!", jednak zaraz sytuacja się uspokoiła. Renoir aż spadł z łóżka, gdy starał się uniknąć ewentualnych kolejnych ciosów, w efekcie czego teraz klęczał przy nim. Ponadto, zrobił niesamowicie smutną minę, jego oczy zaś wyglądały jakby miał zaraz się rozpłakać. Zaszkliły się i lekko pokryły czerwienią, zwiastującą wampirze łzy.
Wtedy jednak zdarzyło się coś, czego sam wampir się nie do końca spodziewał.
Miał zacząć jazgotać, wyć i uskarżać się na swój nędzny los, a Johann... Johann okazał mu czułość. Drgnął. Uniósł na niego pytające spojrzenie, zaś... Zaś na jego słowa uśmiechnął się i objął go w pasie, rozkładając się przy tym na kolanach mężczyzny. Milczał przez dłuższą chwilę, jednak w końcu odezwał się:
- Lub mnie najmocniej, Johann. - Mruknął, dosłownie łasząc się do niego. Wiedział, że może zostać teraz bardzo łatwo zabity, jednak nie przejmował się tym. Nie potrafił mówić o uczuciach od paruset lat, jednak wszelkie wtrącane przez niego słodkie słówka, zwykle były prawdziwe. Szczególnie w przypadku Johanna, któremu szeptał nieraz rzeczy niegrzeczne, nieskromne i niesamowicie czułe.
- Te iubesc, Jo, te iubesc. - Wymruczał jeszcze z zadowoleniem, o dziwo dość spokojnie. Po chwili podniósł na niego wzrok, przechodząc kolejną przemianę.
- Głaszcz. - Wyszczerzył się szeroko, a jego głos znowu przybrał głupawy, charakterystyczny ton i cicho zaśmiał się.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Pią Sie 14, 2015 8:06 pm

Widząc, że Gilbert zrobił się tak pokorny, aż zdziwił się i zaczął się mu przyglądać z głupią satysfakcją, która objawiła się za pomocą lekkiego uśmiechu. Nieprzerwanie głaskał go po głowie, skoro tak bardzo tego chciał i wsłuchiwał się w to jego seplenienie, nie rozumiejąc całkowicie o czym mówi. Chyba była pora, by nauczyć się rumuńskiego...
- Jesteś niemożliwy...
Powiedział tylko cicho, nieustannie się mu przyglądając i zastanawiając nad tym, jaką miał teraz idealną okazję, by pozbawić go życia. Możliwe, że była to jedyna taka okazja, gdy siedział tak blisko Gilberta, który się po prostu do niego przytulał. Powoli przesunął dłoń na jego kark, który z wolna zaczął gładzić, jednocześnie wyobrażając sobie, jak pozbawia go życia. Pochłonęło go to całkowicie. W końcu było to coś, co starał się od wielu lat. Przecież tylko po to tutaj był... Chociaż zaraz odgonił od siebie te myśli, kręcąc lekko głową na bok. Nie... nie potrafiłby tego teraz zrobić. Coś go hamowało, blokowało tę chęć wbicia sztyletu wprost w serce tego wampira.
- Dobra... spadaj. Odczep się ode mnie.
Mruknął mrużąc przy tym z niezadowoleniem oczy i nieco go od siebie odpychając.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Sob Sie 15, 2015 5:30 pm

A ten świr... Ten świr reagował mruczeniem, niby kocim, na to, co robił Johann. To było tak cholernie przyjemne, że nie mógł zareagować w żaden inny sposób. Nadstawiał się do kolejnych pieszczot Niemca, który mimo wszystko nie taki straszny był...
- Niemożliwie rozkoszny. - Powiedział z satysfakcją, patrząc mu prosto w oczy. Co Johann mógł zobaczyć w oczach tego wampira? To było dość trudno określić, chociażby ze względu na skomplikowaną osobowość krwiopijcy, który nawet, gdy był szczery i stosunkowo poważny, brzmiał, jakby robił sobie ze wszystkiego żarty. Teraz też mężczyzna miał swoją maskę zwykłego, wioskowego głupka, którego największą aspiracją życiową było wkurwianie całego otoczenia.
- Nie odkleję, kurwa! - Wampir zaśmiał się, wtulając mocniej w jego brzuch przy tym. Objął go mocniej w pasie, zaś w oczach znowu pojawił się charakterystyczny dla Gilberta błysk, wyrażający to, jak bardzo krwiopijca jest stuknięty i nienormalny. Spodziewał się, że zaraz znowu zostanie skrzywdzony, ale kto nie ryzykuje, nie zyskuje!
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Wto Sie 18, 2015 1:27 pm

Czyli wolności tak szybko nie dostanie i dosyć długo będzie musiał tak siedzieć przytulany przez tego pospolitego świra. No to był po prostu szczyt jego marzeń, siedzieć i być obejmowanym przez tego debila. Początkowo jakoś wydawało się mu to przyjemne... ba, nadal było, ale teraz bardzo chętnie wypiłby w spokoju swoją kawę. Póki co nie rozpoczynał rękoczynów, starając się w miarę możliwości wyswobodzić z jego objęć. Jednakże gdy jego ramiona objęły go mocniej...
- No puśćże! Nie chcę cię tutaj, idź sobie!
Mamrotał już jak ta obrażona nastolatka, powoli się poddając. Jego ucisk był tak silny, że raczej tak szybko się nie wydostanie, dlatego chyba powinien zrezygnować z wszelkich starań uwolnienia się od niego. Szybko tak to nie nastąpi.
- I co z tego masz, co?
Zapytał pełen niezadowolenia, mrużąc przy tym oczy i przyglądając się tym jego oczom, w których co chwila błyszczały jakieś figlarnie iskierki, które przyprawiały go wręcz o dreszcze. Owszem, był palantem, ale miał w tym jakiś swój specyficzny urok. Sprawiał on, że Niemiec miękł i nie potrafił się mu nawet sprzeciwić. Cholernik jeden...
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Wto Sie 18, 2015 1:45 pm

W pierwszej chwili całość faktycznie była śmieszna i zabawna dla Gilberta, więc jego twarz cały czas zdobił naprawdę szeroki uśmiech. Błyszczały mu w paszczy kły, ale nie mógł wyglądać zbyt groźnie, nie z tym radosnym wyrazem pyska, o nie. No i tym razem akurat nie chciał straszyć swojego naprawdę najbliższego i najlepszego przyjaciela wszech czasów. Zaraz jednak, nie chcąc aż tak go do siebie zniechęcać, przeniósł się na łóżko, siadając za Johannem. Rozsiadł się z rozsuniętymi nogami tak, by mężczyzna znajdował się między nimi. 
-Przypuszczam, że właśnie marnujesz moją kawę, Jo... - Mruknął, obejmując go znowu i opierając się brodą o jego ramię. Musiał się nieco pochylać mimo wszystko, ale jakie to przyjemne dla niego było! 
- Pij~ Kawa jest dobra... - Po tych słowach zmarszczył brwi, jakby zawiesił się w swoim toku myślowym. 
- ... Tak mi się przynajmniej wydaje... Jest dobra? Lubisz kawę? Często nią pachniesz! Lubię twój zapach... I zwykle czuję też kawę od ciebie. Co się je z kawą, co? Makaron? Ciastko? - Zasypał mężczyznę kolejnymi pytaniami, które też uwieńczył przesunięciem nosem po jego szyi. 
- Kaaaawaaa... - Powiedział, przeciągając przy tym bezlitośnie obie sylaby tego krótkiego słowa. Naprawdę nurtował go smak kawy; jako wampir niezbyt czuł jakiekolwiek walory smakowe, chociaż łudził się, że powoli zaczynają mu różne rzeczy smakować. Chciałby... Bardzo by chciał!
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sro Sie 19, 2015 1:37 pm

W pierwszej chwili myślał, że ten postanowił się jednak od niego odczepić, więc westchnął z ulgą. Jakże się mylił... Gdy ten objął go tak podstępnie od tyłu, z ust wyrwało się mu kilka wiązanek niecenzuralnych słów, by następnie złapać go za nadgarstki i zerknąć na niego przez ramię.
- Miałeś sobie pójść.
Wymamrotał pełen niezadowolenia. Po chwili wsłuchał się w jego gadaninę o kawie, o której praktycznie całkowicie zapomniał. Zerknął w stronę nocnej szafki stojącej obok łóżka, gdzie stała filiżanka z tym jakże niesamowicie pobudzającym napojem. Ignorując przylepionego do jego ciała wampira sięgnął po tą filiżankę i upił kilka łyków kawy, zaraz to starając się uspokoić nerwy. Co prawda mężczyzna przeginał swoim głupkowatym zachowaniem, jednak Johann nie miał w sumie ochoty na przekomarzanki. Czuł, że był prowokowany, ale nie mógł mu pokazać, że to w jakikolwiek sposób na niego działa. Może w końcu przestanie...
- Nigdy nie piłeś kawy? Nie rozśmieszaj mnie... Kawa to najlepsze co istnieje na tym świecie.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Sro Sie 19, 2015 2:12 pm

A Gilbert... No, Gilbert tym razem nie prowokował go, po prostu dzielił się z nim swoimi jakże pasjonującymi spostrzeżeniami. Przytulał go do siebie w dalszym ciągu, nie miał również zamiaru zrobić mu najmniejszej krzywdy. Nie zawsze był świadom swojej nadnaturalnej siły, jednak teraz był dość delikatny w stosunku do mężczyzny. 
- Piłem. Piję często. Jako wampir nie czuję wielu smaków. Czuję... Krew, wiesz. I czekoladę. Czekolada jest dobra... Lubię czekoladę. Kawę kojarzę z zapachu, wyglądu i ledwo z aromatu. I... z ciebie. - Powiedział, raz jeszcze łasząc się lekko do mężczyzny, by kawa się nie rozlała. 
- Pamiętasz, że nie chcę cię krzywdzić, co? - Mruknął mu cicho do ucha. Faktycznie nie chciał mu zrobić krzywdy, nie jemu. Z nim zabawa była zbyt fajna, o tak. Johann należał do niego i nikt, nawet Gilbert, nie miał prawa go ranić. Pomińmy inne epizody z ich historii, to będzie najlepsze wyjście z tej sytuacji. 
- Nie chcę, nie potrafię. Umiem zrobić wszystko, bo to przecież ja~ Ale... Nie potrafię robić ci żadnej większej krzywdy. Nie wolno za szybko niszczyć zabawek, haaa... - Rumun lekko pogłaskał palcami brzuch Johanna. Czyżby znowu upiekło mu się dotykanie mężczyzny?
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Nie Sie 23, 2015 11:05 pm

Nie słuchał nawet dokładnie to co ten miał mu do powiedzenia, dlatego zajął się głównie swoją kawą, którą dopił i odstawił z powrotem na miejsce pustą filiżankę. W sumie zdziwił go fakt, że zapach ten Gilbert kojarzył sobie właśnie z nim. To prawda, że pił dużo kawy, ale nie wiedział, że ten przyjemny zapach przeszedł na niego. A jego słowa... zadziałały na niego w dziwny sposób. Nawet już mu nie przeszkadzał aż tak fakt, że ten cały czas go obejmował i nawet powoli zaczynał molestować. W normalnych okolicznościach Gilbert dostałby po pysku,  ale teraz nie mógłby tego zrobić słysząc, co on w ogóle wygadywał.
Jego policzki od razu pokryły się soczystym rumieńcem, a wzrok uciekł gdzieś w odległy punkt.
- A ja mam ochotę cię zabić za każdym razem, gdy na ciebie patrzę...!
Wymamrotał, zaraz to z łatwością wydostając się z jego objęć i stając tuż przed nim.
- Nie myśl sobie, że cię lubię, czy coś...
Powiedział starając się zamaskować swoje zawstydzenie, całkowicie przy tym sobie zaprzeczając. Nikt przecież nie musiał wiedzieć, co tak naprawdę myśli. Pospiesznie poprawił koszulę, którą miał na sobie, przy tym kierując z niepewnością wzrok na twarz wampira.
- Dziękuję za kawę. Pójdę już.
Rzucił, przyglądając się mu jeszcze chwilę. Nim jednak wyszedł, zbliżył się do niego i docisnął swoje wargi do jego czoła, po chwili łapiąc z nim kontakt wzrokowy.
- Nienawidzę cię...
Wyszeptał i po chwili bez wahania wyszedł z pomieszczenia, by następnie zebrać wszystkie swoje rzeczy i opuścić jego rezydencję nie odwracając się nawet za siebie.

zt.
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Nie Sie 23, 2015 11:37 pm

Biedny, nieszczęsny Johann nie wiedział, że właśnie w ten sposób najbardziej trafiał w gust tego psychola. Gilbert uwielbiał, gdy Niemiec zachowywał się właśnie tak, a nie inaczej, dlatego na jego twarzy wykwitł ten typowy dla niego szeroki, psychopatyczny uśmiech. Wpatrywał się w postać swojego aktualnego obiektu westchnień, który teraz stał przed nim. Słuchał oczarowany jego nienawistnych wyznań, przy czym złapał go za rękę, ot, miał na to ochotę, więc tak też zrobił. 
- Te iubesc, te iubesc, da, te iubesc, jeszcze mi mów, daaa.. - Co jak co, ale chora fascynacja Gilberta miała też swój przekład na reakcje jego ciała. Jego serce, pompujące spożytą wczoraj w nocy krew aż zabiło mocniej, zaś w podbrzuszu poczuł te całe ćmy... Czy inne biedronki, które spacerowały bestialsko po tych samych, co zwykle, obszarach. 
- N-nie odchodź, nu... - Szepnął ledwo słyszalnie, gdy dłoń mężczyzny wyśliznęła się z jego dość delikatnego uścisku. Czucie ust Niemca na własnym czole było dla wampira czymś... Niesamowitym i odurzającym. Zwłaszcza w połączeniu z krótkim i niezwykle sprzecznym w brzmieniu i znaczeniu "nienawidzę cię". Gilbert zszedł za swoim prywatnym narkotykiem na dół, jednak nie zatrzymywał go ani nie wypowiedział ni słowa. Obserwował jego nerwowe ruchy i przez krążącą we własnym organizmie obcą krew zaczerwienił się. Odgarnął aż nienaturalne, fioletowe kosmyki z lewego oka, byleby tylko móc obserwować mężczyznę szeroko otwartymi, błękitnymi oczami. 
- Tylko uważaj na siebie! Kocham cię! - Wykrzyknął za nim łamiącym się głosem, żałując, że nie może pobiec za nim, zatrzymać go i zachować dla siebie... Już na zawsze. O ile bicie serca nie było dla niego zupełnie zapomniane, to ta jego specyficzna odmiana była niemalże... Legendarna. Obca. Nieznajoma i nienaturalna. Uśmiechał się, gdy po jego policzkach znów popłynęły krwawe łzy. Podszedł jedynie do okna, by obserwować, jak jego ukochany znika wśród zwykłych, szarych Przyziemnych. Wiedział, że są sobie przeznaczeni.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Wto Wrz 08, 2015 8:42 pm

***
Puciłapka, jako bardzo przykładna, puszysta, jednak nieco przygłupia koteczka, przechadzała się po domu. Przebierała wolno łapkami i tylko czasami obijała się o domowe sprzęty. Czyniła jednak znaczne postępy - już nie przygryzała tak różowego języczka, nauczyła się mycia futerka nawet w najtrudniej dostępnych miejscach i nie niszczyła zabytkowej zastawy swojego nowego wampira tak notorycznie, jak to robiła jeszcze... Wczoraj. Małe, różowe fasolki tuptały jakby rytmicznie po posadzce, ba, nawet po schodach jakoś się gramoliła! 
Ale teraz właśnie postanowiła zejść na dół - tam, dokładniej w salonie, leżał na kanapie Gilbert i oglądał kolorowe, bo przecież czarno-białe, obrazki w telewizji. Nie rozumiała ich i nie lubiła, bo kiedy w pudełku dzwonił dzwonek do drzwi zawsze odnosiła wrażenie, że idą goście i podbiegała do frontowych drzwi, by delikwentów staranować swoją niezbyt rozgarniętą, kocią główką. Podeszła do swego Nemezis: schodów prowadzących na dół i spojrzała na ich koniec. Zeskoczyła z jednego stopnia, z paru kolejnych, aż w końcu zapomniała, że ma nóżki i stoczyła się na dół jako zabójcza kuleczka śmierci i zagłady. Na koniec stuknęła lekko w kanapę i pokręciła łebkiem, dochodząc do siebie. Na znak, że wszystko było już dobrze, wystawiła z buźki język i nawet przygryzła go. 
Czas było powiedzieć Gilbertowi, że jest głodna. Jedzonko onlajn, jak to je określał, było lepszym jedzonkiem, niż myszy i szczury, bo nie uciekało małej niezdarze. Obeszła kanapę, naprężyła się cała i skoczyła, jednak przy pierwszej próbie spadła znowu na podłogę. Dopiero za drugim zdołała wpakować swój pękaty brzuszek na mebel. 
- Ma? - Spytała, przyglądając się wampirowi. Ten w najlepsze spał, zaś czując jej obecność mruknął coś pod nosem i poprawił się na kanapie. Kotka przechyliła głowę i zaraz przywaliła mu w dłoń zaciśniętą w pięść, którą zakrywał oczy. Przecież uwielbiał, jak przybijała mu żółwiki. 
- Maaa. - Poskarżyła się na swój nędzny los i wskoczyła mu na klatkę piersiową. Tam wygodnie rozłożyła się i zaczęła wbijać w niego pazurki w akcie najwyższej kociej adoracji. Mruczała nawet głośno, a całość uwieńczyła ugryzieniem Gilberta w nos. 
- Ty kurwo dysfunkcyjna, kocie niegodny... - mruknął z niezadowoleniem i zdjął ją z siebie. 
- MAAA. - Kotka mimo wszystko nie ustępowała. W końcu jednak wstał i ze zrezygnowaniem ruszył do kuchni, by tam otworzyć kolejną saszetkę kociego jedzenia.
- Udław się. - Warknął, a Puciłapka zabrała się za jedzenie. Nie rozumiała, dlaczego tak się zachowywał. Był zupełnie dziwny i inny, co nie podobało jej się, bo już jej tak nie rozpuszczał. 
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Johann Jäger on Sro Wrz 09, 2015 5:59 pm

Co w taki piękny wieczór można robić? Obejrzeć film, wypić herbatę i odpocząć, prawda? Perspektywa spędzenia wieczoru w ten sposób z pewnością była kusząca, jednak dla Johanna znalazło się inne, bardziej ciekawe zajęcie.
Znalazł się tuż przed okazałym i pięknym domem Gilberta, który wywarł na nim spore wrażenie, co było dziwne zważając na to, że wcześniej już tu zawitał. Może wcześniej nie miał po prostu czasu i chęci zwrócić uwagi na to, jak czarujące było to miejsce? Zatrzymał się na chwilę przed drzwiami, rzucając ostatnie spojrzenie za siebie, by po chwili nacisnąć klamkę i wejść do środka. Rozejrzał się od razu dookoła, z szerokim uśmiechem zaczynając wędrówkę po całym domu. Z ciekawością dotykał wszelkich rzeczy, jednocześnie szepcząc sobie pod nosem, jakie to one piękne... Jednocześnie ten uśmiech nie schodził mu z twarzy. A jak mu pasował!
Po dłuższej wędrówce dotarł to pomieszczenia, w którym znajdował się Gilbert razem z kotem. Obserwował ich chwilę. Jaki ten kociak był słodki... Johann z pewnością by się teraz na niego rzucił i go wytarmosił porządnie, przy tym piszcząc z zachwytu jak nastolatka. Każdy kot był uroczy, wszyscy to wiedzieli, więc nie ma się co Niemcowi dziwić. A gdy tylko udali się do kuchni, Johann od razu podreptał za nim, tam dyskretnie obserwując wszystko.
- Ale brzydko mówisz...
Skomentował dopiero po chwili słowa Gilberta, zaraz to zbliżając się do niego powoli z jeszcze szerszym uśmiechem.
- Dobry wieczór~
avatar
Johann Jäger

Liczba postów : 31
Join date : 20/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Gilbert Renoir on Sro Wrz 09, 2015 6:52 pm

Gilbert nie zauważył nawet, że ktoś poza tym dysfunkcyjnym kotem i nim samym znajduje się w domu. Zresztą średnio go to obchodziło, bo gdyby ktoś miał go zabić... Cóż, już by to zrobił. Albo by spróbował, nie wyszłoby, a Gilbert bez wahania by delikwenta zdekapitował, bo po co miałby się cackać z jakimś idiotą, który myśli, że może być zagrożeniem dla niego? Stał w kuchni i przyglądał się kotce, która pochłaniała kolejne, zachłanne kęsy jedzenia.
- Gruba będziesz. - Mruknął i szturchnął ją palcem w bok, oczywiście lekko... Co innego znęcać się nad człowiekiem, ale kot to tylko głupie zwierzę, któremu krzywdy robić nie wypada. Pomijając już fakt, że Puciłapka była szczególnie głupia i dysfunkcyjna w roli kota. Słysząc znajomy głos obrócił się wolno i widząc Johanna jedynie uniósł brew. 
- A ty co? Znowu będziesz usiłował mnie zabić? - Spytał bez przekonania i uśmiechnął się krzywo, bez jakichkolwiek widocznych emocji. Podszedł do niego nieco zdziwiony, ale w końcu usiadł ponownie na wygodnej kanapie. 
- Tylko szybko, mam w nocy trochę roboty. Głodny jestem. - Zaraz wyszczerzył się, specjalnie wystawiając wampirze kły. Co on był taki jakiś... Radosny? Nie pasowało tu coś i to tak konkretnie, no ale przemilczy to. 
Puciłapka za to pochłonęła całą karmę i dopiero po dłuższej chwili zauważyła, że ktoś pojawił się w jej domu. Zeskoczyła z blatu i podbiegła do nieznajomego, ba, rozpędziła się i z impetem przywaliła głową w jego nogę. Następnie popatrzyła na niego i powiedziała: 
- Ma? - Po czym przygryzła język.
avatar
Gilbert Renoir

Liczba postów : 75
Join date : 19/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Gilberta

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach




HogwartDreamPogrzebowe Wino Akademia SuperbohaterówDark AgesVampire KnightRainbow RPGBlackButler


NA MOCY RADZIECKICH PIESEŁÓW ZAKAZUJEMY KOPIOWANIA TREŚCI Z SHADOWHUNTERS PBF. OBRAZKI UŻYTE NA FORUM POCHODZĄ Z DEVIANTARTA, TUMBLRA I ZEROCHANA.


@ Moe(Roth) - Twórca stopki.
Ogłoszenie autorstwa Kate/Corazon
Przeróbki na rzecz forum - Drejki